PP piłkarzy ręcznych. Rodrigo Corrales: Czas wreszcie ograć Vive

„Jestem w Płocku trzy lata i trzeci raz będziemy grać w finale o Puchar Polski. Za każdym razem jest niezwykle trudno, bo rywal, jest bardzo mocny, ale teraz zwycięstwo jest zdecydowanie w naszym zasięgu” - uważa piłkarz ręczny Orlenu Wisły Rodrigo Corrales.

Rywalem płocczan będzie drużyna Vive Tauronu, która Puchar Polski wywalczyła 13 razy, Wisła - 10. W roku 2007 i 2008 w finale zespół z Mazowsza pokonał kielczan, w dwóch kolejnych edycjach lepsze było Vive, ale od Zagłębia Lubin, a od 2011 roku, bój o trofeum toczą niezmiennie dwie najlepsze polskie ekipy, jednak co roku zwyciężali zawodnicy z Kielc.

Reklama

Rodrigo Corrales po raz trzeci będzie grał przeciwko Vive w PP i pamięta, że każdy pojedynek był niezwykle emocjonujący.

"Rywale grają na naprawdę wysokim poziomie. Oglądam też w telewizji ich inne mecze i muszę powiedzieć, że dziś Vive, to nie jest ta drużyna z końca poprzedniego sezonu, która walczyła w rozgrywkach ligowych, wygrała Ligę Mistrzów i stanowiła trzon polskiej reprezentacji" - ocenił.

Ostatni raz Orlen Wisła wygrała z Vive 31-27 w meczu rewanżowym rundy zasadniczej w marcu 2016 roku. W tym sezonie, obydwa pojedynki przegrała.

"W spotkaniach tego sezonu przegraliśmy na własne życzenie, popełniając za dużo własnych błędów. Zawsze na parkiecie jesteśmy skoncentrowani i mocno wchodzimy w mecz. Doskonale znamy przeciwników, wiemy na co ich stać, rzadko mogą nas czymś zaskoczyć. Najbardziej to my sami siebie zaskakujemy. Zaczyna się bardzo ważny mecz, jest nerwowo, niesamowite zaangażowanie, a jak głowa jest gorąca, to się popełnia błędy. Jeśli tym razem uda nam się spokojnie rozpocząć pojedynek i kontrolować jego przebieg, to raczej jestem spokojny o wynik" - tłumaczył Corrales.

W niedzielę odbędzie się pierwszy z trzech pojedynków decydujących o rozstrzygnięciach w tym sezonie. Zdaniem bramkarza Orlen Wisły wynik zależy tylko i wyłącznie od płockich zawodników.

"Zwycięstwo jest w naszych rękach, nie ma co liczyć, że Vive jest słabsze, zawodnicy kontuzjowani, czy zmęczeni. Kiedy graliśmy przeciwko Kielcom, zwłaszcza te dwa ostatnie mecze w rundzie zasadniczej, to rywale wcale nie byli tacy super. To my zrobiliśmy za dużo błędów. Mam nadzieję, że teraz tak nie będzie, wiemy jaka jest stawka, wyjdziemy na parkiet skoncentrowani i zmotywowani" - dodał.

Dla Corralesa zdobycie Pucharu Polski z Orlen Wisłą jest przedostatnią szansą, by wywalczyć jedno z trofeów polskiej ligi.

"Z Wisłą nie zdobyłem złota. Zresztą nie tylko ja, cała drużyna chciałaby wreszcie ograć Vive i stanąć na najwyższym stopniu podium. Przez trzy lata walczyłem przeciwko Kielcom. Do końca mojego pobytu w Płocku są trzy ważne mecze, mało kto będzie pamiętał, jak zagramy, dobrze, czy źle, ale każdy będzie mówił o zespole, który zdobędzie złoty medal lub wygra Puchar".

Zawodnik podkreślił, że przez cały rok zespół walczył, by teraz osiągnąć sukces.

"Ostatnie pojedynki, to przecież efekt naszej pracy, chcemy wywalczyć medal, bo wtedy zapomina się o tym, co było gorsze, o niepowodzeniach, nieudanych spotkaniach, ważny jest tylko tytuł. Pracujemy, trenujemy ciężko, ale od kiedy tu jestem, tylko raz wygraliśmy z Kielcami, pamiętam smak tamtego zwycięstwa, ale koniecznie trzeba sobie to przypomnieć, przeżyć razem z kibicami. Chyba nigdy i nigdzie, aż tak bardzo nie będzie mnie cieszyć pokonanie rywala. Zresztą to nie tylko dla mnie, to takie ważne, dla wszystkich, od trenera po zawodników, kibiców, fizjoterapeutów, wszystkich pracowników klubu, także dziennikarzy. Wszyscy, którzy przychodzą na halę, kupują bilet, dopingują, reagują na naszą walkę na parkiecie. Po to walczymy i damy z siebie 100 procent, by wygrać" - kończy emocjonalnie bramkarz Orlen Wisły.

Do niedzieli, do meczu o Puchar Polski, nie zostało zbyt wiele czasu. Trener Orlen Wisły Piotr Przybecki ma przygotowany plan, w którym najważniejszym punktem jest zwycięstwo nad Vive.

"Musimy przede wszystkim przeanalizować dotychczas rozegrane spotkania, zwłaszcza to przegrane w Orlen Arenie, choć tamten mecz, to już historia. Musimy też, w pewnym sensie, pouzupełniać luki w składzie drużyny. Mamy kilku kontuzjowanych zawodników z podstawowej siódemki. Będziemy się starali postawić Kielcom jak najtwardsze warunki, bo gramy o wszystko. Najpierw o Puchar Polski, potem o mistrzostwo kraju. Mamy tylko parę dni, a oprócz treningów, musimy się regenerować. W sobotę jedziemy do Lublina, gdzie mamy pierwszy ważny sprawdzian" - powiedział.

W Lublinie zabraknie trzech zawodników. Obok leczących kontuzje braci Gębali, najprawdopodobniej nie zgra Sime Ivić.

"Na dziś wiemy, że raczej nam nie pomoże. Jest negatywna ocena stanu jego zdrowia. Mamy jakiś łut nadziei, że jednak będzie gotowy, ale raczej jest to niemożliwe. Owszem, moglibyśmy zdecydować, że ma grać, ale wtedy niewykluczone, że stracilibyśmy zawodnika na następny sezon. Jest ryzyko, którego raczej nie podejmiemy" - podkreślił trener Przybecki.

Spotkanie finałowe o Puchar Polski w Globus Arenie w Lublinie rozegrane zostanie w niedzielę 21 maja. Początek wyznaczono na godz. 19.00.


Dowiedz się więcej na temat: Orlen Wisła Płock | Vive Tauron Kielce

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje