Orlen Wisła Płock - Vive Tauron Kielce 18-23 w ostatnim meczu rundy zasadniczej Superligi

W superklasyku polskiej Ekstraklasy szczypiornistów Orlen Wisła Płock przegrała we własnej hali z Vive Tauron Kielce 18-23. Najwięcej bramek rzucił gracz kielczan Manuel Strlek (6 trafień), który ustalił wynik spotkania, a jego zespół zakończył fazę zasadniczą PGNiG Superligi z kompletem 26 zwycięstw.

Hitowe spotkanie jak zwykle zelektryzowało kibiców, którzy wypełnili płocką Orlen Arenę, ale już przed pierwszym gwizdkiem było wiadomo, że wynik nie wpłynie na notowania potentatów ligi.

Reklama

Przed ostatnią kolejką fazy zasadniczej zespół z Kielc zapewnił sobie pierwsze miejsce w tabeli, z Orlen Wisła zagwarantowała sobie pozycję wicelidera.

O tym, że nie będzie taryfy ulgowej, mówił przed spotkaniem trener gości Tałant Dujszebajew. - Mamy już pewne miejsce w tabeli PGNiG Superligi, ale w meczach z drużyną z Płocka zawsze chcemy walczyć i wygrywać - podkreślił.

Początek spotkania pokazał, że trener kielczan nie rzucał słów na wiatr, ale gospodarze też podeszli do hitu bardzo zmotywowani. W 7. min, dzięki dwóm bramkom Krzysztofa Lijewskiego, goście wyszli na jednopunktowe prowadzenie (3-4). 

Najwyższe, dwubramkowe prowadzenie (6-8) szczypiorniści Vive Tauronu objęli w 17. min. Najpierw, po niecelnym rzucie z gry, zrehabilitował się z rzutu karnego Karol Bielecki, a następnie Julen Aginagalde umieścił piłkę w siatce.

Niecodzienne wydarzenia miały miejsce chwilę wcześniej, gdy w przeciągu 31 sekund (!) aż trzech zawodników z Kielc otrzymało kary czasowego wykluczenia na 2 min, czyli Mateusz Jachlewski, Mateusz Kus i Piotr Chrapkowski.

Podopieczni trenera Piotra Przybeckiego mogli zniwelować straty, ale świetnie w bramce gości spisywał się Sławomir Szmal, który na przestrzeni 18 min obronił dwa rzuty karne. Popisów "Kasie" pozazdrościł Adam Morawski, również notując udane interwencje, ale golkiper kielczan nie myślał na tym poprzestawać.

Na najwyższe prowadzenie w pierwszej połowie (8-13) lidera rozgrywek wyprowadził Manuel Strlek, zdobywając dwa gole w końcówce. Straty z rzutu karnego w ostatniej akcji jeszcze zdołał zmniejszyć Sime Ivić.

Najskuteczniejszym zawodnikiem w pierwszych 30 minutach był Krzysztof Lijewski, zdobywca trzech bramek (wykorzystał 3 na 3 rzuty).

Po zmianie stron pierwszy na listę strzelców wpisał się Lijewski, ale odpowiedź skrzydłowego płocczan Lovro Mihicia była bezbłędna.

Zmotywowani gospodarze cały czas walczyli, imponowali wyższą skutecznością gry w obronie i zdobywali ważne trafienia. W ciągu piętnastu sekund, najpierw z karnego Michał Daszek, a następnie Gilberto Duarte doprowadzili do wyniku 13-15. Co prawda sytuację opanował Szmal, wychodząc z opresji przy kolejnej akcji miejscowych, ale trener Dujszebajew postanowił wkroczyć do akcji i wziął czas.

Mecz stał się jeszcze bardziej pasjonujący, gospodarze złapali wiatr w skrzydła, a w ekipie Vive Tauronu narastała frustracja.

Niesamowite, ale niemoc gości w ataku trwała aż 11 minut. Indolencję pod bramką przełamał dopiero w 47. min Darko Djukić (14-16).

Od tego momentu kielczanie znów zaczęli budować przewagę, a ogromna w tym zasługa Szmala, który ponownie wpadł w trans i zaczął uprzykrzać życie rywalom. Reprezentant Polski popisał się kolejnymi trzeba interwencjami, jego koledzy z pola odzyskali skuteczność i w ciągu niespełna sześciu minut zrobiło się 15-20.

Sygnał do odrabiania strat w 53. min mógł jeszcze dać Michał Daszek, ale nie wykorzystał rzutu karnego. Płocczanie kończyli mecz w osłabieniu, po tym jak karę 2 min zobaczył Miljan Pusica.

Orlen Wisła Płock – Vive Tauron Kielce 18-23 (9-13)

Orlen Wisła Płock: Morawski, Wichary - Daszek 1, Duarte 2, Racotea 2, Wiśniewski 2, Ghionea 2, Rocha, Ivić 1, Tarabochia 1, Gębala, Pusica 1, Mihić 2, De Toledo 2, Żytnikow 2

Karne: 4/7

Kary: 8 min. (Pusica - 4 min., Ivić, Żytnikow - po 2 min.)

Vive Tauron Kielce: Szmal - Jurecki 3, Walczak 1, Reichmann 1, Chrapkowski, Kus 1, Aguinagalde 2, Bielecki 1, Jachlewski, Strlek 6,  Lijewski 4, Paczkowski 1, Bombac 2, Djukić 1

Karne: 1/2

Kary: 10 min. (Kus, Chrapkowski, Jachlewski, Strlek, Jurecki - po 2 min.)

Sędziowali: Krzysztof Bąk i Kamil Ciesielski z Zielonej Góry. 

Widzów: 5,5 tys.

AG

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje