LM piłkarzy ręcznych: Celje Pivovarna Lasko – PGE Vive Kielce 31-27

Piłkarze ręczni PGE Vive Kielce przegrali na wyjeździe 27-31 (12-16) ze słoweńską drużyną Celje Pivovarna Lasko w meczu trzeciej kolejki grupy B Ligi Mistrzów. To szósta z rzędu wyjazdowa porażka kielczan w tych rozgrywkach.

Najskuteczniejszym zawodnikiem spotkania był Gal Margucz, który zdobył siedem bramek dla gospodarzy. Sześć goli dla Vive rzucił Darko Djukić.

Reklama

To druga porażka mistrzów Polski w tych rozgrywkach. Podopieczni Tałanta Dujszebajewa pozostali na czwartej pozycji w tabeli z dorobkiem dwóch punktów. W czwartej kolejce 8 października Vive podejmie niemiecki Flensburg-Handewitt.

Wynik sobotniego spotkania otworzył Manuel Sztrlek, ale dwie kolejne bramki zdobyli gospodarze. Po trafieniu wypożyczonego z Vive do Celje Daniela Dujshebaeva mistrz Słowenii prowadził 2-1 (piąta minuta). Dobrze ten mecz w kieleckiej bramce rozpoczął Filip Ivić, który popisał się kilkoma świetnym interwencjami, ale Vive grało nieskutecznie w ataku.

Błędy popełniał jednak także zespół ze Słowenii, dlatego wynik przez długi czas oscylował wokół remisu. W 15. min po bramce Mateusza Kusa goście nawet prowadzili 6-5, ale po chwili autor trafienia powędrował na ławkę kar. Po pierwszym kwadransie obrotowy mistrza Polski miał już na swoim koncie dwa dwuminutowe wykluczenia.

Dwie minuty później rzutu karnego nie wykorzystał Karol Bielecki. Dla Celje dwa razy trafił Luka Mitrović i podopieczni trenera Branko Tamse prowadzili już 9-6 (19. min). W ciągu 60 sekund po bramkach Mateusza Jachlewskiego i Djukicia kielczanie złapali kontakt z rywalem (9-8), ale tylko na moment.

Teraz dla odmiany dwie bramki z rzedu (Mitrović i Daniel Dujshebaev) zdobył zespół słoweński i Celje ponownie odskoczyło na trzy bramki (11-8 w 23. min). Kielczanie marnowali kolejne sytuacje, a gospodarze bezlitośnie to wykorzystywali. W 26. min po czwartej już bramce Mitrovicia Celje prowadziło już sześcioma bramkami (15-9).

Pod koniec pierwszej połowy polski zespół odrobił trochę strat. W ostatniej sekundzie tej części gry trafił Djukić (czwarta bramka Serba), ale po 30 minutach Vive przegrywało 12-16. Bohaterem słoweńskiego zespołu był świetnie broniący Urban Lesjak.

Drugą odsłonę kielczanie, którym widmo porażki zajrzało w oczy, rozpoczęli ze spory animuszem. Ale gospodarze ani myśleli rezygnować z chęci sprawienia sporej niespodzianki. Na dwie bramki Julena Aginagalde również dwoma trafieniami odpowiedział Igor Anić i w 33. min Celje utrzymywało czterobramkowe prowadzenie (18-14).

Minutę później na ławkę kar powędrował Matić Suholeznik i goście wykorzystali grę w przewadze. W 36. min do pustej słoweńskiej bramki trafił Michał Jurecki. Po chwili bramkę zdobył Sztrlek i Vive przegrywało tylko 18-19.

Gospodarze zaczęli grać coraz bardziej nerwowo. W 43. min po trzecim wykluczeniu czerwoną kartkę otrzymał Borut Maczkovszek. Przy wyniku 21-20 dla Celje trener tego zespołu poprosił o czas.

Bardzo dobrze w kieleckiej bramce spisywał się Sławomir Szmal. Jednak popularny "Kasa" na kwadrans przed zakończeniem meczu nie dał rady obronić rzutu z siedmiu metrów, wykonywanego przez Gala Margucza (szósta bramka Słoweńca). 60 sekund później rzutu karnego nie wykorzystał dla Vive Djukić. Nie miał z tym natomiast problemu po raz kolejny Margucz. Po chwili Szmala pokonał Jaka Malus i gospodarze odskoczyli na cztery bramki (24:20 w 48. min).

Tałant Dujszebajew błyskawicznie wziął czas. Niewiele to dało. Po kolejnej stracie jego podopiecznych i trafieniu Davida Razgora Celje prowadziło 25-20. W następnej akcji po raz drugi w meczu na ławkę kar powędrował Suholeznik.

Wykorzystał to Bielecki, który trafił z dystansu. Kilkadziesiąt sekund później Słoweńcy za złe wykonanie zmiany zostali ukarani kolejnym wykluczeniem. Kielczanie grali z przewagą dwóch zawodników i po bramce Djukicia (szóste trafienie) w 51. min przegrywali już tylko 22-25.

W szeregach rywali świetnie spisywał się młodszy syn trenera Vive. W 53. min Daniel Dujshebaev zdobył swoją już piąta bramkę i Celje utrzymywało bezpieczne prowadzenie (27-23). Goście jeszcze raz zerwali się do ataku. Cztery minuty później po rzucie wychowanka Celje Blaża Janca przewaga mistrza Słowenii zmalała do dwóch oczek (28-26). Sytuację jednak szybko wyjaśnił dwoma bramkami Mitrović i niespodzianka stała się faktem.

Janusz Majewski

Celje Pivovarna Lasko - PGE Vive Kielce 31-27 (16-12)

Celje: Urban Lesjak, Aljaż Panjtar - Branko Vujović, Jan Jureczicz 1, Jaka Malus 3, David Razgor 1, Matić Suholeznik, Gal Margucz 7, Luka Mitrović 6, Tilen Kodrin 1, Domen Makuc 1, Igor Anić 3, Daniel Dujshebaev 5, Borut Maczkovszek 2, Zoiga Mlakar, Kristian Beciri 1.

Vive: Sławomir Szmal, Filip Ivić - Michał Jurecki 2, Blaż Janc 2, Marko Mamić, Mateusz Kus 1, Julen Aginagalde 4, Karol Bielecki 2, Mateusz Jachlewski 2, Manuel Sztrlek 4, Krzysztof Lijewski, Alex Dujshebaev 4, Mariusz Jurkiewicz, Urosz Zorman, Dean Bombacz, Darko Djukić 6.

Sędziowali: Mirza Kurtagic i Mattias Wetterwik (Szwecja). Kary: Celje - 16 min. Vive - 8 min.

IAR/PAP
Dowiedz się więcej na temat: PGE Vive Kielce

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje