​Grzegorz Tkaczyk: Białoruś? Wielka niewiadoma

- Chłopaki mają bardzo duże szanse, że na tych mistrzostwach osiągnąć dobry wynik - mówi były kapitan reprezentacji Polski Grzegorz Tkaczyk. Dzisiaj o godzinie 20.15 w Saragossie Polska rozpocznie udział w mistrzostwach świata piłkarzy ręcznych

Grzegorz Tkaczyk z występów w kadrze zrezygnował w kwietniu po klęsce drużyny turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich w Londynie. Też w Hiszpanii, ale w Alicante awans na imprezę życia "Biało-czerwonym" wydarli Serbowie. - Są naszą zmorą w ostatnich dwóch latach, ale prezentują podobny, wyrównany poziom, jak my i Słowenia, która jest niewygodnym rywalem. Najmniej wiadomo o dzisiejszym przeciwniku biało-czerwonych, Białorusi. Na mistrzostwach świata grają pierwszy raz od 18 lat, kiedy zajęli 9. miejsce. Ze światową czołówką w piłce ręcznej mają tylko dwie styczne - znakomity trener Jurij Szewcow i rozgrywający najwyższej klasy Siarhej Rutenka, gracz Barcelony, wcześniej Atletico Madryt.

Reklama

Białoruska piłka ręczna ma niezłe tradycje, ale jeszcze z czasów Związku Radzieckiego. Potem byłą praktycznie niezauważalna. Zmieniło się kilka lat temu, gdy po jakimś grubym rozczarowaniu wynikami hokeistów prezydent Łukaszenka sypnął sporym, państwowym groszem właśnie dla piłki ręcznej. W Lidze Mistrzów od niedawna całkiem nieźle spisuje się Dynamo Mińsk, a reprezentacje objął Jurij Szewcow. - Świetny zawodnik i fajny trener - mówi o nim Bogdan Wenta, który zetknął się z nim jeszcze grając w szczypiorniaka. Szewcow prowadził m.in. Rhein Neckar Loewen, gdy grali tam Grzegorz Tkaczyk, Mariusz Jurasik, Sławomir Szmal i Karol Bielecki. - Namówił do powrotu do kadry Rutenkę i obaj są dwoma najważniejszymi postaciami ich reprezentacji - mówi Tkaczyk. - Jak znam trenera Szewcowa, to przez ten czas gdy z nimi pracuje musieli zrobić duży postęp i Białoruś będzie dla naszych chłopaków tak samo trudnym przeciwnikiem jak Serbia i Słowenia - dodaje były kapitan reprezentacji Polski, ale podkreśla że jego kolegów stać na bardzo dobry wynik w turnieju.

- Mają na to bardzo duże szanse. Mistrzostwa świata to trochę inna impreza niż mistrzostwa Europy czy igrzyska. Są zespoły egzotyczne i nie wyobrażam sobie, by z Arabią Saudyjską i Koreą Południową nie zdobyli kompletu punktów. Decydować będą trzy mecze z Białorusią, Słowenią i Serbią. Trzy trudne, wyrównane i bardzo ważne spotkania, ale mamy szanse jeśli zagramy na najwyższym poziomie. Trzon naszego zespołu nie zmienił się. Jak zakładam kto wyjdzie w pierwszej siódemce z Białorusią, to zmian wielu nie ma, jedyny nowy zawodnik będzie na prawym skrzydle. Reszta to zawodnicy ograni w kadrze i w Europie. Sławek Szmal w bramce, Bartek Jaszka, Bartek Jurecki, Michał Jurecki, Karol Bielecki Kielecki oczywiście Krzysiu Litewski. Dochodzi też mocny Michał Kubisztal. Zakładam, że nowi zawodnicy nie będą odgrywali aż tak dużej roli na tych mistrzostwach, może wejdą na 5-10- minutowe wstawki - mówi Grzegorz Tkaczyk.

Na tle Białorusinów rzeczywiście trzon naszego zespołu wygląda znakomicie. W siódemce naszych sąsiadów oprócz Rutewki jest tylko dwóch graczy, którzy grają na zachodzie, przy czym na zachód od Białorusi leży Polska. Buszkow i bramkarz Kazimierz Kotliński grają w Powenie Zabrze. Kotliński ma zresztą polskie obywatelstwo, w polskiej lidze gra już kilkanaście lat. Kilka lat spędził w Kielcach w Vive rozgrywający Dima Niulenkau. Reszta gra, prawda że w coraz mocniejszych, ale tylko białoruskich białoruskich rosyjskich klubach.

Początek meczu o godzinie 20.15.

Leszek Salva

 

 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje