Żurawski: Z optymizmem patrzeć w przyszłość

Przez 789 minut gry Maciej Żurawski nie strzelił gola w reprezentacji Polski. Ostatnią bramkę - przed meczem z Serbią i Czarnogórą - napastnik Wisły zdobył w meczu z Belgią 21 sierpnia 2002 roku.

W niedzielę w Płocku "Żuraw" jednak się przełamał i trafił do bramki rywali, zdobywając czwartego gola dla Polski. Po strzeleniu bramki Maciek wybuchnął radością i długo cieszył się z przełamania złej passy.

Reklama

- Jak dawno się bramki w reprezentacji nie strzeliło, to ta radość jest większa. Jak w lidze zdobywa się bramki seryjnie, to też człowiek się cieszy, ale nie ma takiej spontaniczności. Cieszy mnie również to, że Kamil Kosowski strzelił bramkę, bo to dla niego bardzo ważne - powiedział Żurawski po wyjściu z szatni.

- Czy mierzył pan przy tym strzale?

- Był wielki tłok pod bramką, bo było to po rzucie rożnym. Kopnąłem piłkę z powietrza i nie miałem nawet czasu na przymierzenie. W takiej sytuacji strzela się na siłę w światło bramki, a reszta zależy od szczęścia.

- Ładny prezent sobie pan sprawił z okazji 25. występu w reprezentacji.

- No właśnie zastanawiałem się, czy ten mecz był 25. w reprezentacji, czy mecz z Włochami. Ale jeśli to był ten, to mogę się podwójnie z tego cieszyć.

J- ak pan ocenia grę reprezentacji w dwóch towarzyskich pojedynkach?

- Przede wszystkim te zwycięstwa są ważne pod względem psychicznym. Wygraliśmy z rywalami, którzy uważani są za lepszych piłkarzy i teraz jesteśmy bardziej pewni siebie.

- Czyli jednak coś drgnęło w kadrze Janasa?

- Na pewno coś drgnęło, bo rozegraliśmy dwa bardzo dobre mecze. Cieszymy się z tych dwóch zwycięstw, które wywalczyliśmy. Wygląda na to, że idzie ku lepszemu i można z optymizmem patrzeć w przyszłość.

Posłuchaj wypowiedzi Macieja Żurawskiego dla RMF FM.

INTERIA.PL/RMF
Dowiedz się więcej na temat: bramki | przyszłość | Żurawski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama