Źle się dzieje w Widzewie

Choć analiza pierwszoligowej tabeli wskazuje, że Widzew ma jeszcze realne szanse na utrzymanie, to jednak praktycznie rzecz biorąc łodzianie swojej szansy mogą szukać tylko w meczach barażowych.

Łódzcy kibice duży zawód przeżyli w ostatniej kolejce, gdy Widzew na własnym stadionie uległ nie walczącemu już właściwie o nic Górnikowi Zabrze. Co gorsza jednak, po meczu nikt nie liczył ile punktów Widzew stracił, ile mu jest potrzebne do utrzymania, ale... ile spotkanie przyniosło dochodu - informuje "Dziennik Łódzki".

Reklama

Tym interesowali się również piłkarze, bowiem z pieniędzy, które zostawili w kasach łódzcy kibice miało im zostać wypłacone po 1500 zł, jako zaliczka za poczet zaległości.

Choć z biletów wpłynęło około 70 tysięcy złotych, to piłkarze jednak nie zobaczyli ani złotówki. Andrzej Grajewski zarzucił obecnym na meczu działaczom, że rozdzielili pieniądze między siebie, jako zwrot wcześniej pożyczonych klubowi pieniędzy.

Na brak wypłat natychmiast zareagowali piłkarze brazylijscy. Juliano, Luiz Carlos, Bruno Pizano i Lelo zapowiedzieli, że jeśli nie dostaną obiecanych wypłat, opuszczą Polskę i wrócą do ojczyzny. W poniedziałek czasu dla piłkarzy nie znalazł prezes Dzieniakowski, natomiast Grajewski negocjował z menedżerem, by przekonał ich do pozostania w Łodzi.

W najbliższą sobotę Widzew czeka mecz z Amiką. Jeśli Brazylijczycy w nim nie wystąpią, sytuacja kadrowa klubu będzie bardzo trudna. A koniec sezonu coraz bliżej. Wszystko wskazuje na to, że Widzew musi walczyć o to, by mieć szansę na uratowanie ligowego bytu w barażach.

INTERIA.PL/Dziennik Łódzki
Dowiedz się więcej na temat: kibice | Widzew

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama