Zieliński: Ciężko powtórzyć wynik

Fredrikstad to wciąż silny rywal, a my gramy w prestiżowych rozgrywkach Europa League, więc na pewno nie zlekceważymy tego meczu - zapowiada trener Lecha Jacek Zieliński przed rewanżowym pojedynkiem 3. rundy kwalifikacyjnej Ligi Europejskiej. Pierwsze spotkanie w Norwegii lechici wygrali aż 6:1.

Wysoka zaliczka uzyskana w pierwszym spotkaniu sprawiła, że piłkarze Lecha mogą spokojnie czekać na piątkowe losowanie kolejnej rundy LE, a także przygotowywać się do meczu ligowego z Koroną w Kielcach. Trener Jacek Zieliński uważa jednak, że dla jego podopiecznych czwartkowy mecz (początek godz. 18.30) nie będzie spacerkiem.

Reklama

- Rywal ostatnio wygrał mecz w lidze, a w rewanżu na pewno będzie chciał zmazać plamę z pierwszego spotkania - powiedział Zieliński.

- Na pewno ciężko będzie powtórzyć wynik z meczu w Norwegii. Ale gramy pierwszy oficjalny mecz przed własną publicznością i nie możemy się wygłupiać - podkreślił.

Szkoleniowiec nie ukrywa jednak, że w składzie nastąpią drobne zmiany w porównaniu do pierwszego meczu w Fredrikstad. Niektóre z nich zostały wymuszone przez kontuzje.

- Chciałem, by w bramce stanął Jaśmin Burić, ale w meczu Młodej Ekstraklasy doznał uszkodzenia łąkotki i czeka go miesiąc przerwy. Z kolei Sławek Peszko ma zbity palec i w czwartek też nie zagra. Rewolucji w składzie nie będzie, ale trzy dni później gramy ciężki mecz ligowy z Koroną w Kielcach i niektórym zawodnikom chcemy dać po prostu odpocząć - tłumaczył Zieliński.

Trener Lecha zdradził również, na kogo chciałby trafić w 4. rundzie kwalifikacyjnej. Zwycięzca tego etapu awansuje już do fazy grupowej Ligi Europejskiej.

- Dwa lata temu, gdy prowadziłem Groclin Dyskobolię Grodzisk Wielkopolski, przed 1. rundą Pucharu UEFA też padło pytanie, z kim chciałbym zagrać w kolejnej rundzie. Odparłem wówczas, że Hamburgerem SV (Groclin wówczas zagrał z Crvena Zvezdą Belgrad i przegrał oba mecze - PAP). I teraz też chciałbym trafić na nich - stwierdził.

Czwartkowy mecz ze względu na modernizację poznańskiego stadionu, rozegrany zostanie we Wronkach. Mimo, że tamtejszy kameralny obiekt może pomieścić tylko 5800 kibiców, wciąż można kupić bilety na to spotkanie. Mecz poprowadzi szwajcarski arbiter - Cyril Zimmermann.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: mecz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje