Wrócił po koszmarnej kontuzji

23 lutego ubiegłego roku napastnik Arsenalu - Eduardo Da Silva złamał nogę, po brutalnym faulu Martina Taylora z Birmingham. Zdjęcia obrazujące to wydarzenie budziły grozę.

Wydawało się, że pochodzący z Brazylii chorwacki napastnik nie wróci do profesjonalnego futbolu. Tymczasem Eduardo nie tylko wrócił na boisko, ale olśnił fanów formą zaprezentowaną w poniedziałkowym meczu Pucharu Anglii pomiędzy Arsenalem i Cardiff. "Kanonierzy" wygrali 4:0, a 25-letni zawodnik zdobył dwa gole.

Reklama

- To był najlepszy dzień mojego życia, wyjątkowy moment - przyznał. - Po zdobytych bramkach całowałem obrączkę ślubną, ponieważ miałem ogromne wsparcie od żony, córki i całej rodziny.

Po zdobyciu drugiej bramki Eduardo podbiegł do siedzącego na ławce rezerwowych Tony'ego Colberta, trenera od przygotowania fizycznego w Arsenalu i mocno go wyściskał. - Tony spędził z nim ostatnio więcej czasu, niż żona - żartował menedżer "Kanonierów", Arsene Wenger. - Pracuję w futbolu już wiele lat i widziałem kilku piłkarzy, którzy nie wrócili do gry po mniej poważnych urazach. Przyznaję, że byłem trochę sceptyczny, nie wiedziałem czy mu się uda, ale Eduardo wykazał się ekstremalną odpornością. Nie widziałem u niego ani chwili zwątpienia - dodał Wenger, który bardzo liczy na pomoc zawodnika w pozostałej części sezonu.

- Jego powrót jest dla nas bardzo ważny, dlatego jesteśmy tak szczęśliwi. Może grać jako napastnik, na skrzydle lub jako cofnięty napastnik. - stwierdził menedżer Arsenalu.

Dowiedz się więcej na temat: kontuzje | wroc | eduardo | napastnik

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje