Wołowski: Real przed bitwą, a w Barcelonie wojna prezesów

Pep Guardiola chroni piłkarzy przed "wojną prezesów". Jose Mourinho szykuje swoich na wojnę z Milanem.

Krytykowana na początku sezonu madrycka para Ronaldo - Higuain zdobyła już w Primera Division dwa razy więcej goli niż Messi i Villa z Barcelony. Drużyna Jose Mourinho zajęła pozycję lidera (dziś może mu ją odebrać Villarreal) z największą liczbą strzelonych bramek (16) i najmniejszą straconych (3). Najdroższy piłkarz świata jest najlepszym strzelcem w Hiszpanii - wszystko to jednak może być, co najwyżej punktem wyjścia. Przed rokiem zespół Manuela Pellegriniego wystartował w lidze jeszcze lepiej, a potem w meczu grupowym Champions League Milan sprowadził go na ziemię.

Przeegzaminują AC Milan

Reklama

Jutro, nowe dzieło Mourinho znów przeegzaminuje klub Silvio Berlusconiego wzmocniony Ibrahimovicem i Robinho. Dla obu wyprawa do Hiszpanii jest oczywiście szczególna. Brazylijczyk uciekał z Madrytu dwa lata temu nie mogąc ścierpieć, że klub, zamiast hołubić jego, był gotów wydać każde pieniądze na Ronaldo. "Wracam bez żądzy zemsty, a tylko z wolą zwycięstwa" - zapewnia jednak.

W ostatnim meczu Serie A z Chievo Robinho strzelił swoją pierwszą bramkę dla Milanu, ale wciąż nie wygląda na to, by szybko dorobił się pozycji w wyjściowym składzie. Ostrzega, że Santiago Bernabeu to najlepsze miejsce, by udowodnić, iż wciąż należy do najlepszych piłkarzy świata.

Jeszcze lepsze samopoczucie ma rzecz jasna Ibrahimović, który w Champions League zdobył dla Milanu wszystkie gole i nawet samobój z Chievo nie był wystarczającym argumentem, by trener ośmielił się zdjąć go z boiska. Szwed nigdy nie traci rezonu i przed powrotem do Hiszpanii jeszcze raz atakuje Pepa Guardiolę. Mówi, że zasługi trenera Barcelony są właściwie żadne, bo nawet on na ławce trenerskiej osiągnąłby z tymi piłkarzami tyle samo (osiem trofeów).

Ibrahimovic: Guardiola nie umie pracować z gwiazdami

Porównując swoich dwóch poprzednich szkoleniowców, Szwed bez dwóch zdań stawia na Jose Mourinho. "Guardiola nie umie pracować z gwiazdami" - ogłasza Zlatan wyjaśniając, że wszyscy piłkarze w czołowych klubach Europy czują się najlepsi na świecie i w Barcelonie pewnie jest tak samo, tyle, że Messi, Xavi, Iniesta, czy Villa boją się to okazywać ze względu na charakter swojego trenera. Jak widać Guardiolę i Ibrahimovicia różni właściwie wszystko, aż dziw, że 14 miesięcy temu pierwszy wydał na drugiego 70 mln euro.

Czy największym zmartwieniem Mourinho będzie jutro jego były piłkarz? A może jednak Alexandre Pato, który przed rokiem zdobył na Bernabeu dwa gole, a ostatnio z Chievo też dwa razy trafił do siatki? Mimo tak silnej formacji ataku u przybyszy z Mediolanu, ponad 72 proc internautów w dzienniku "Marca" wierzy w zwycięstwo Realu. Od lat defensywa "Królewskich" nie wydawała się tak solidna. "Mou" stworzył ją od nowa - choć w zasadzie z tych samych graczy (doszedł tylko Carvalho). W Primera Division Iker Casillas interweniuje tylko trzy razy na mecz tracąc średnio zaledwie 0,43 bramki.

Real bez prawdziwego sprawdzianu?

Sceptycy przypominają jednak, że zespół Mourinho nie grał jeszcze nawet jednego meczu z solidnym przeciwnikiem. Z dziesięciu czołowych drużyn w Primera Division pokonał tylko Espanyol. Mecz z Milanem będzie więc pierwszym sprawdzianem, który można traktować na serio. Portugalski trener wie o tym doskonale: zabronił nawet Ikerowi Casillasowi wyprawy do Oviedo, by odebrał prestiżową nagrodę Księcia Asturii przyznaną drużynie mistrzów świata. Interweniował sam Florentino Perez, który obiecał trenerowi, że wynajmie prywatny samolot, by przed meczem z Milanem kapitan Realu i reprezentacji Hiszpanii był rano na treningu, a na zgrupowanie wrócił o ósmej wieczorem.

Między innymi o prywatne loty kłócą się teraz w Barcelonie. Akcjonariusze zdecydowali, że klub wniesie sprawę do sądu przeciw Joanowi Laporcie. Nie ma dowodów na to, że były prezes zagarnął klubowe pieniądze, ale są podstawy, by oskarżać go o niegospodarność. Siedem lat rządów Laporty były niewiarygodnie owocne w trofea, przyniosły jednak Barcy 48,7 mln euro strat.

Laporta szastał pieniędzmi wynajmując prywatne samoloty dla piłkarzy, kupując im drogie prezenty, czy też organizując bale na rachunek klubu w najdroższych restauracjach. Oskarżenia te zagrażają ambicjom politycznym byłego prezesa klubu, który powtarza, że chciałby teraz zrobić dla całej Katalonii to, co zrobił ostatnio dla Barcelony.

Kibice chcą, by Abidal za zasługi podszedł do karnego

Guardiola słucha tej wojny na górze skonsternowany - Laporta był jego mentorem, zrobił go trenerem Barcelony. Dziś zmuszony jest chronić drużynę przed zamętem w miejscu pracy. 19 piłkarzy pierwszej drużyny ma bronić dobrego imienia klubu z Katalonii. Udało się to w ligowym hicie z Valencią (2-1), gdzie bramki zdobyli Puyol i Iniesta. Ten drugi jest na razie najjaśniej świecącą gwiazdą drużyny - zdobył już w tym sezonie Primera Division dwie bramki (dwa razy więcej niż w całym poprzednim).

Choć najlepszymi strzelcami zespołu są oczywiście Messi i Villa, ale gole zdobyło już 11 graczy Guardioli - w Superpucharze Hiszpanii zdążył to zrobić nawet Ibrahimovic przed wyjazdem do Mediolanu. Z kadry pierwszego zespołu do bramki nie trafili tylko obaj bramkarze (Valdes i Pinto), a także Krkic, Jeffren, Adriano, Milito, Maxwell, Mascherano i Abidal. Ten ostatni w całej profesjonalnej karierze zdobył zaledwie jednego gola.

W Barcelonie zawiązała się grupa kibiców chcąca, by w uznaniu zasług Abidala Guardiola wyznaczył go do wykonywania rzutu karnego. Na pewno nie stanie się to w meczu z FC Kopenhaga. Skromni Duńczycy są liderem grupy D i przed środową wizytą na Camp Nou patrzą na Barcelonę z góry. Lider drużyny z Katalonii Xavi (dwie asysty z Valencią) znów będzie odpoczywał. Wciąż czuje ból w przeciążonych ścięgnach Achillesa.

Dyskutuj z Darkiem Wołowskim na jego blogu!

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje