Wołowski: Mistrzowie tracą swój symbol

Od porażki z Holandią 1-2, do triumfu nad nią w finale mistrzostw świata. Po rozegraniu 90 meczów, Carles Puyol zostawia reprezentację Hiszpanii nie czekając na zmiennika.

Piłkarskie życie kapitana Barcelony zostało "przekrojone" na dwie, skrajnie różne części. W pierwszej los bez skrupułów kształtował jego charakter, w drugiej pozwolił mu wygrać wszystko. Spełniony stoper ogłosił właśnie, że w reprezentacji kraju już nie zagra. Zdobył dla niej zaledwie trzy bramki: w tym jednak tę z Niemcami, w półfinale mistrzostw świata, bez której nie byłoby złotych medali.

Reklama

Nie wyobrażam sobie nawet jak smutne musiały być 27. urodziny Puyola. Doczekał już opaski kapitana po Luisie Enrique i Cocu, ale nie zdobył nawet mistrzostwa kraju. Przyszłość zrekompensowała mu to jednak w 110 procentach: Primera Division wygrał aż cztery razy (trzy razy Superpuchar kraju i raz Puchar), dwa razy triumfował w Champions League i raz w mundialu klubów. Dodając do tego mistrzostwo świata i Europy z drużyną narodową - trudno znaleźć bardziej utytułowanego piłkarza w ostatnich pięciu latach.

Dyżurny dowcip hiszpańskiej prasy sportowej na prima aprillis polega na doniesieniach, że Puyol zgolił się na zero. Było ku temu kilka powodów (drużyna obiecywała to po zwycięskim Euro 2008, obiecuje i po mundialu w RPA). "Tarzan" pozostaje jednak długowłosy nie szokując zmianami. Może jest w nich siła Samsona.

Puyol przybył do Barcelony w sezonie 1995-96, by trenować w drużynach młodzieżowych aż do 2000. roku. Wtedy zadebiutował u Louisa van Gaala, a niedługo potem w reprezentacji u Jose Antonio Camacho w przegranym 1-2 meczu z Holendrami. Był testowany w każdej formacji: na obu bokach obrony i w środku, a także jako defensywny pomocnik i skrzydłowy. Od innych graczy hiszpańskich odróżniała Carlesa niezwykła witalność: trudno go było wyprzedzić, lub przeskoczyć, choć mierzy zaledwie 178 cm. W meczu z Niemcami wzbił się ponad Arne Friedricha (185), Pera Mertesackera (198), a także Gerarda Pique (193).

Chaotyczny z pozoru piłkarz doczekał powszechnego uznania. Dla Pique jest mistrzem, Franco Baresi "umieścił" go wśród najlepszych obrońców w historii. Przed rokiem, po sezonie z sześcioma trofeami były już prezes Barcelony Joan Laporta zdecydował, że jeśli 31-letni symbol klubu chce nowego wyzwania, może poszukać go w Premier League (miał ofertę z Manchesteru City). Koledzy podnieśli jednak larum i Carles został w Katalonii rozgrywając w sezonie 32 mecze ligowe i 9 w Pucharze Europy. Bez niego Barca nie wygrałaby wyścigu z Realem: w Gran Derbi na Camp Nou był zdecydowanie najlepszy na boisku.

Kłopot z Puyolem polega na tym, że urodził się za wcześnie. W drużynie mistrzów świata, w której średnia wieku wynosi nieco ponad 26 lat, starszy jest Joan Capdevila. Lewy obrońca Villarreal bez kłopotów znajdzie zmiennika (na przykład Alvaro Arbeloa). Raul Albiol nie zastąpi jednak Puyola - bez nienaturalnej witalności stopera Barcelony, mistrzowie świata będą słabsi. Fundamentem ich sukcesu w RPA było to, że fazie pucharowej mistrzostw nie dali sobie wbić gola.

Dyskutuj o artykule z Darkiem Wołowskim!

Czytaj również:

Carles Puyol kończy reprezentacyjną karierę

Dowiedz się więcej na temat: "Mistrz" | puyol | Dariusz Wołowski | symbol

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama