Wojna o stołek prezesa PZPN

Rozpoczęła się prawdziwa wojna o głosy poparcia w wyścigu o fotel prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej.

O urząd prezesa można starać się na dwa sposoby. Pierwszy wymaga zdobycia mandatu delegata na zjazd PZPN. Wówczas można zostać zgłoszonym do wyborów z sali. Na ten wariant zdecydowali się Roman Kosecki, Janusz Wójcik i Ryszard Czarnecki.

Reklama

Drugi sposób polega na zebraniu przez kandydata 15 głosów poparcia od wojewódzkich związków oraz klubów I i II ligi. Takich głosów jest w sumie pięćdziesiąt. Każdy może udzielić tylko jednej rekomendacji, tym samym kandydatów spoza PZPN może być co najwyżej trzech. I właśnie Henryk Kasperczak, Grzegorz Lato oraz Tomasz Jagodziński starają się o prezesurę, nie posiadając mandatu delegata.

"Czy interesuje mnie szefowanie PZPN? Nie mówię nie. Ale do Polski przyleciałem przede wszystkim dlatego, że chcę pomóc w uzdrowieniu polskiej piłki. Dlatego na razie nie chcę rozmawiać o żadnym kandydowaniu" - podkreślił Kasperczak.

"Henri" zebrał już dziewięć potwierdzonych pieczątkami głosów. Ma też poparcie ministra Lipca. Rekomendacji udzieliły mu: Korona Kielce, Wisła Płock, ŁKS, Górnik Łęczna, Lechia Gdańsk, Unia Janikowo, Łomżyński KS, Śląsk Wrocław i Zawisza Bydgoszcz. Były trener Wisły Kraków prowadzi też bardzo zaawansowane rozmowy z Widzewem Łódź, Legią Warszawa, Groclinem Dyskobolią Grodzisk, Lechem Poznań, GKS-em Bełchatów, Cracovią, Odrą Wodzisław i Polonią Warszawa. Wszystkie te kluby są bliskie oddania głosu na Kasperczaka.

"Te sygnały bardzo mnie cieszą. No bo przecież w całej swojej przygodzie z piłką nigdy nie miałem do czynienia z takim klubem, jak np. ŁKS. A dotarło do mnie, że oni chcą mnie poprzeć. Będę musiał zdobyć numer telefonu do łodzian i gorąco im za to podziękować" - powiedział słynny szkoleniowiec, który w sobotę przyleciał do Polski z Francji, gdzie na co dzień mieszka.

Lato zyskał poparcie piętnastu związków wojewódzkich (z układu wyłamał się jedynie Zachodniopomorski ZPN) oraz dwóch klubów drugoligowych - Kmity Zabierzów oraz KSZO Ostrowiec. Jagodziński, rzecznik prasowy PZPN za czasów Mariana Dziurowicza, chwali się, że ma w garści już trzynaście głosów. "Faktowi" udało się potwierdzić osiem z nich: Górnik Zabrze, Piast Gliwice, Polonia Bytom, Podbeskidzie Bielsko-Biała, Ruch Chorzów, Zagłębie Sosnowiec, Górnik Polkowice i Miedź Legnica.

Były związkowy kurator Andrzej Rusko ustalił termin zbierania głosów poparcia na 9 lutego. Wtedy jednak data wyborów w PZPN była wyznaczona na 2 marca, a to już dziś nieaktualne. Także termin 11 marca, podany przez następcę Ruski, Marcina Wojcieszaka, wydaje się dziś mało prawdopodobny. Tak naprawdę datę zjazdu wyznaczy zapewne odwieszony przez ministra Tomasza Lipca zarząd PZPN. Wspomina się o 25, a nawet 31 marca.

Dziennik/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: stołek | prezes PZPN | wojna | PZPN

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje