Włodarczyk wraca, ale nie do Widzewa

Przedwczesne okazały się doniesienia o przejściu Piotra Włodarczyka do Wisły Kraków. Cztery dni zgrupowania i udział w jednym sparingu, to wszystko co łączy Włodarczyka z krakowskim klubem.

Włodarczyk twierdził, że ma ustne zapewnienie Andrzeja Grajewskiego, że skoro przyszedł do Widzewa za darmo, to dla dobra zawodnika, będzie mógł odejść za darmo również do polskiego klubu (w kontrakcie był zapis o bezpłatnym odejściu tylko zagranicę). Wyjechał więc z Wisłą na zgrupowanie do Francji.

Reklama

Wtedy Andrzej Grajewski przypomniał sobie sprawę Marcina Kuźby, który już trenował z Widzewem, gdy w ostatniej chwili przed podpisaniem kontraktu pozyskała go Wisła. Postawił więc zdecydowane weto, argumentując, że wykupił zawodnika z Auxerre za własne pieniądze.

A ponieważ słowo pisane znaczy dla Grajewskiego więcej niż ustne obietnice - okazało się, że Włodarczyk przebywa na zgrupowaniu Wisły nielegalnie.

- W tej sytuacji zawodnik wraca do Widzewa, gdyż moglibyśmy być ukarani za powstałą sytuację - stwierdził wiceprezes Wisły, Zdzisław Kapka - Z Widzewem, po sprawie Kuźby, nie ma szans na porozumienie - dodał.

Włodarczyk wziął jeszcze udział we wtorkowych treningach wiślaków, ale w sparingu z AS Monaco już nie zagrał.

- We wtorek rano rozmawiałem z panem Grajewskim i nie usłyszałem nic dobrego. Zaproponowano mi powrót do Widzewa - powiedział "Przeglądowi Sportowemu" Włodarczyk - Takiej możliwości nie biorę jednak pod uwagę. Wracam do Polski i będę szukał pracy. Najwyżej zajmę się koszeniem trawników - dodał rozżalony zawodnik.

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: wraca | Włodarczyk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje