Wisła traci punkty, kryzys Groclinu

Drugi raz z rzędu krakowska Wisła pokazała, że jest zespołem z charakterem. Podopieczni Henryka Kasperczaka do 41. minuty przegrywali z Wisłą Płock 1:4, aby ostatecznie doprowadzić do remisu 4:4.

Kolejny raz honor krakowian uratował Tomasz Frankowski, który w 87. minucie pokonał Pawła Kapsę i ustalił wynik meczu.

Reklama

"Biała Gwiazda" ma już tylko dwa punkty przewagi nad goniącą ją Legią Warszawa, z którą zmierzy się pod Wawelem już za tydzień.

Wisła Płock w trzech ostatnich meczach strzeliła 10 bramek. To już drugi remis 4:4 w tej rundzie płockich piłkarzy, którzy w 16. kolejce w takich samych rozmiarach zremisowali z Lechem Poznań.

Mecz rozpoczął się fatalnie dla miejscowych kibiców. W 7. minucie Kalu Uche zdobył prowadzenie dla gości i w serca fanów "Nafciarzy" wkradło się zwątpienie. Dwie minuty później Ireneusz Jeleń przywrócił nadzieję na korzystny wynik, a w 18. minucie zdobył gola, który dał prowadzenie płocczanom. Kolejna fala uderzeniowa na bramkę krakowian została przeprowadzona pod koniec pierwszej połowy, a na jej czele stanął Dariusz Gęsior, który dwa razy pokonał Radosława Majdana. W 41. minucie Mirosław Szymkowiak strzałem z dystansu zmniejszył straty gości i pierwsza połowa zakończyła się zwycięstwem gospodarzy 4:2.

Po przerwie trener Kasperczak zdjął z boiska słabych Pawła Strąka oraz Piotra Brożka, a wprowadził do gry Edno i Ekwueme. Lepsza gra krakowian zaowocowała dwoma bramkami. Najpierw do siatki trafił niezawodny Maciej Żurawski (18. gol w sezonie), a trzy minuty przed końcem spotkania wynik meczu ustalił Tomasz Frankowski i Wisła zanotowała pierwszy remis w sezonie. "Franek", który zagrał w miejsce pauzującego za kartki Damiana Gorawskiego pokazał, że marnuje się grając w 3-ligowych rezerwach.

Trwa fatalna seria Groclinu Dyskobolii. Podopieczni Dusana Radolsky'ego nie zdołali podnieść się po porażce w Warszawie z Polonią i na własnym stadionie ulegli Lechowi Poznań aż 2:4.

Mecz rozpoczął się świetnie dla gości, którzy już w drugiej minucie po główce Rafała Lasockiego objęli prowadzenie. Po kolejnych 20 minutach było już 2:0, a celnym strzałem, również głową, popisał się Piotr Reiss.

Jednak prawdziwy festiwal strzelecki rozpoczął się po zmianie stron. W 60. minucie Mariusz Liberda tak niefortunnie interweniował po strzale Reissa, że sam wrzucił sobie piłkę do bramki. W 66. minucie padł pierwszy gol dla gospodarzy, a zapisał go na swoje konto były lechita, Bartosz Ślusarski.

Trzy minuty później było już 4:1, a do bramki Groclinu trafił Paweł Kaczorowski. Wynik spotkania ustalił pięć minut przed końcem Radek Mynar.

W pierwszym meczu pod wodzą Janusza Wójcika piłkarze Świtu pokonali na własnym stadionie Odrę Wodzisław 3:1 i tym samym spełnili warunek konieczny do pozostania byłego selekcjonera na stanowisku szkoleniowca w Nowym Dworze.

Goście prowadzili od 18. minuty po trafieniu Marka Kubisza. Druga połowa meczu należała już jednak do gospodarzy, którzy swoją przewagę udokumentowali dwoma golami. Najpierw kibicom przypomniał się Branko Rasić, który w odstępie sześciu minut dwukrotnie pokonał Marcina Bębna, a na cztery minuty przed końcem wynik meczu ustalił Artur Wyczałkowski.

Dospel Katowice zremisował przed własną publicznością z Górnikiem Łęczna 1:1. W 15. minucie goście objęli prowadzenie po golu Janusza Wolańskiego, a wyrównał jeszcze przed przerwą niezawodny ostatnio Paweł Brożek.

Pewne zwycięstwo na własnym stadionie wywalczyła Amica. Podopieczni Stefana Majewskiego otrząsnęli się po pechowej porażce w Krakowie i pokonali Górnika Zabrze 2:0.

Wynik na stadionie we Wronkach został ustalony już w I połowie, a konkretnie po 36 minutach. W 24. minucie ładną zespołową akcję gospodarzy skutecznym strzałem z 14 metrów wykończył Remigiusz Sobociński, a drugiego gola pięknym uderzeniem z woleja zdobył Paweł Kryszałowicz.

Nieudany okazał się więc debiut Wernera Liczki w roli szkoleniowca zespołu z Zabrza, natomiast nieco szczęśliwszy był oficjalny powrót Franciszka Smudy na ławkę Widzewa. Łodzianie dzięki bramce Łukasza Masłowskiego w 86. minucie zremisowali w Warszawie z Polonią w meczu o "sześć punktów". Popularny "Franz" wprowadził na murawę szczęśliwego strzelca zaledwie cztery minuty wcześniej...

"Czarne Koszule", już z dyrektorem sportowym Jerzym Engelem, prowadziły od 44. minuty. Wówczas to za faul na Pawle Sobczaku arbiter podyktował "jedenastkę", którą na gola zamienił Dariusz Dźwigała.

Zobacz wyniki i opisy spotkań 18. kolejki oraz tabelę ekstraklasy.

Dowiedz się więcej na temat: Płock | frankowski | Tomasz Frankowski | "Drugi raz" | kryzys | Wisła

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama