"Wielka czwórka" ciągle się liczy

Zdaniem menedżera Arsenalu Londyn Arsene'a Wengera "wielka czwórka" ciągle liczy się w walce o mistrzostwo Anglii.

W miniony weekend doszło w Premiership do bezpośrednich starć wielkich faworytów. Arsenal po golu Williama Gallasa wygrał z Chelsea Londyn po raz pierwszy od lutego 2004 roku. Manchester United również 1:0 pokonał na Anfield Road Liverpool. Trzy punkty "Czerwonym Diabłom" zapewnił Carlos Tevez.

Reklama

"Nic nie zostało rozstrzygnięte, ale w chwili obecnej największe szanse na mistrzowską koronę mają Arsenal i ManU" - powiedział Wenger.

Arsenal prowadzi w tabeli. Punkt straty do ekipy z Emirates Stadium mają podopieczni Alexa Fergusona. Chelsea, która plasuje się na 3. miejscu, traci do lidera sześć "oczek". Najwięcej do odrobienia ma Liverpool - 10 pkt.

"Liverpool stracił sporo punktów u siebie. Nie można zapominać, że jest to bardzo dobra drużyna i ciągle liczy się w walce o tytuł. Chelsea pokazała w meczu z nami, że należy do grona głównych kandydatów do mistrzowskiej korony" - podkreślił francuski szkoleniowiec Arsenalu.

"Sześć punktów? Możemy to odrobić" - stwierdził trener "The Blues" Avram Grant. "W meczu z Arsenalem nie dopisało nam szczęście. Zwłaszcza w drugiej połowie. Moim zdaniem zasłużyliśmy w tym spotkaniu na jeden punkt" - dodał menedżer Chelsea.

"Dobrze, że ciągle jesteśmy na szczycie, ale czujemy oddech Manchesteru United. Żeby utrzymać fotel lidera do końca sezonu musimy ciężko pracować w każdym meczu i nie poddawać się" - wyznał strzelec zwycięskiego gola dla Arsenalu William Gallas.

Dowiedz się więcej na temat: Londyn

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje