Wichniarek: Rekordy mnie nie cieszą

Artur Wichniarek przyczynił się do zwycięstwa Arminii Bielefeld nad obrońcą mistrzowskiego tytułu VfB Stuttgart (2:0). Polski napastnik przypieczętował wygraną Arminii w doliczonym czasie gry.

Dzięki tej bramce Wichniarek przeszedł do historii klubu z Bielefeld. Polak z 29 golami został najlepszym strzelcem Arminii w historii. Były reprezentant Polski poprawił o jedno trafienie osiągnięcie Franka Pagelsdorfa. Na dodatek, gol strzelony mistrzowi Niemiec okazał się sześćsetnym Arminii w Bundeslidze.

Reklama

"Na razie te rekordy w ogóle mnie nie cieszą. Jedziemy promować Bundesligę w Azji. Wyjazd do Chin mnie załamał, psuje mi nastrój do świętowania. Zamiast cieszyć się z tego, że w jakiś sposób przeszedłem do historii Arminii, musiałem jechać na lotnisko" - powiedział Wichniarek na łamach "Przeglądu Sportowego".

VfB kończył mecz w "dziewiątkę". Pavel Pardo i Ricardo Osorio wylecieli z boiska po faulach na Wichniarku. "Najpierw Pardo ściął mnie przed polem karnym, a ponieważ miał już żółtą, to sędzia odesłał go do szatni. Osorio natomiast dostał od razu czerwoną i bardzo dobrze. Zaatakował mnie wślizgiem i gdybym w ostatnim momencie nie podskoczył, to zamiast lecieć do Chin, leżałbym w szpitalu ze złamaną nogą i perspektywą kilkumiesięcznego leczenia" - stwierdził Wichniarek.

Przegląd Sportowy/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: mięta | rekordy | Wichniarek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje