Wenger zawiedziony, ale broni swojej decyzji

Arsenal Londyn miał szansę zrównać się punktami z prowadzącymi w Premier League Manchesterem United i Manchesterem City, ale tylko zremisował w środę z Wigan Athletic 2-2 i traci dwa "oczka" do liderującego duetu.

"Kanonierzy" przegrywali w tym meczu po golu Bena Watsona z rzutu karnego, ale trafienia Andrieja Arszawina i Nicklasa Bendtnera pozwoliły im objąć prowadzenie. Gdy w 78. minucie czerwoną kartkę za uderzenie Jacka Wilshere'a z "byka" zobaczył Charles N'Zogbia, wydawało się, że goście muszą odnieść zwycięstwo, ale trzy minuty później gospodarze wyrównali za sprawą samobójczej bramki Sebastiana Squillaciego.

Reklama

- Jestem zawiedziony, bo prowadziliśmy 2-1 i graliśmy z przewagą jednego zawodnika, a mimo wszystko straciliśmy dwa punkty - powiedział Wenger.

- To był trudny mecz, bardzo fizyczny, z dużym poziomem zaangażowania ze strony piłkarzy Wigan. Zawsze może przydarzyć się jakiś błąd w tyłach, a my zapłaciliśmy za to, że nie strzeliliśmy trzeciego gola - dodał.

Francuz w środowym spotkaniu dokonał ośmiu zmian w składzie w porównaniu z meczem z Chelsea Londyn wygranym 3-1, ale bronił tej decyzji.

- Grając tyle pojedynków nie możemy zawsze występować w identycznym składzie, ale według mnie to nie jest problem - stwierdził menedżer Arsenalu. Miejsce w wyjściowej jedenastce zachowali tylko Łukasz Fabiański, który nie zachował się najlepiej na przedpolu przy wyrównującym golu, a także Bacary Sagna i Laurent Koscielny.

- Byliśmy w niekorzystnej sytuacji, gdyż Wigan grał swój poprzedni mecz trzy dni wcześniej, a my tylko dwa. Dlatego musiałem dokonać zmian. Tym bardziej, że w sobotę, środę i następną sobotę czekają nas kolejne pojedynki - powiedział Wenger.

Zobacz wyniki, strzelców goli i skałdy z 20. kolejki Premier League oraz tabelę

INTERIA.PL/AFP
Dowiedz się więcej na temat: Premier League | Arsenal Londyn | Arsene Wenger

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje