Wenger: Nie można się przyczepić do Fabiańskiego

Łukasz Fabiański ma w końcu powody do zadowolenia. Został bramkarzem numer jeden Arsenalu Londyn, a szkoleniowiec Arsene Wenger ma powody, by go chwalić.

Francuz jest zachwycony formą Polaka i wszystko wskazuje na to, że nawet jak po kontuzji łokcia do gry będzie zdolny Manuel Almunia, to nie odbierze mu pozycji w bramce "Kanonierów".

Reklama

- Pokazał to, co widzimy na treningach. W naszej pracy trzeba być zrównoważonym i zmagać się z krytycznymi opiniami, ale przychodzi to łatwiej, kiedy wiesz, że piłkarz, na którego stawiasz ma talent, a on go ma - stwierdził Wenger.

- Nie powiem na pewno czy pozostanie numerem jeden, bo jako trener muszę mieć wybór, jeśli nastąpi taka potrzeba, ale w tym momencie nie można się przyczepić do jego występów - dodał.

W niedzielę Arsenal pokonał na wyjeździe Manchester City 3-0, a Fabiański kilka razy pokazał się z dobrej strony czy to broniąc strzał Davida Silvy, czy uderzenie Jerome'a Boatenga.

W ekipie gości, którym w zwycięstwie pomógł fakt, że już w piątej minucie czerwoną kartkę zobaczył Dedryck Boyata, pierwsze skrzypce grał Samir Nasri.

- Stał się bardziej skuteczny oraz jest mocniejszy psychicznie - mówi Wenger o swoim podopiecznym, który w siedmiu ostatnich meczach strzelił siedem goli.

- W niedzielę zdobył bramkę i zaliczył asystę, a tego wymaga się od piłkarzy z talentem, który on ma. To jest zawodnik kompletny, ponieważ potrafi prowadzić piłkę, jest szybki, a teraz potrafi wykończyć akcję. W wieku 23 lat wszedł na najwyższy poziom - uważa francuski szkoleniowiec.

Zobacz wyniki, strzelców goli i składy z dziewiątej kolejki Premier League oraz tabelę

AFP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: powody | szkoleniowiec | Łukasz Fabiański | Arsene Wenger

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje