W Łodzi trening zamiast zgrupowania

Piłkarze Widzewa Łódź mieli wczoraj pojechać na obóz do Straszęcina. Do wyjazdu jednak nie doszło. Drużyna wyjedzie na obóz dopiero w piątek i to jeszcze nie wiadomo gdzie.

Działacze ponoć szukają tańszego ośrodka. Tyle, że jak się dowiedzieliśmy, wyjazd do Straszęcina miał kosztować 40 tysięcy, podczas gdy wyjazd zagraniczny kosztowałby przynajmniej cztery razy więcej. Dodatkowo, jeśli działacze postanowią zmienić miejsce zgrupowania to umowa z ośrodkiem w Straszęcinie jest tak skonstruowana, że Widzew i tak będzie musiał zapłacić 50% ustalonej sumy.

Reklama

W związku z decyzją o opóźnieniu wyjazdu, trenerzy zdecydowali się kontynuować rozpoczęty cykl treningów. Podobnie jak w zeszłym tygodniu zajęcia, prowadzone przez Tomasza Muchińskiego, ograniczyły się do rozgrzewki i treningowej gierki. W zajęciach udział wzięło jedenastu zawodników (tych samych co w piątek). Nadal nie było Macieja Terleckiego.

W klubie po zajęciach pojawił się Rafał Pawlak. Zawodnik zwrócił się do działaczy z propozycją gry w barach Widzewa. - Ale podziękowaliśmy mu. Wiemy jak by go przyjęli kibice - powiedział wiceprezes Andrzej Wojciechowski.

Tomasz Andrzejewski,

Dowiedz się więcej na temat: działacze | Nie wiadomo | trening | Łódź

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje