Uche: On nazwał mnie "czarna małpa"

Wielkim echem odbija się incydent z meczu Wisła Kraków - Amica Wronki. Chodzi oczywiście o naplucie w twarz Markowi Zieńczukowi przez Kalu Uche. Co ciekawe każdy z zainteresowanych widział sprawę inaczej.

Zieńczuk twierdzi, że nie prowokował Uche. - Nigdy z moich ust nie padły rasistowskie słowa, w stosunku do żadnego człowieka o czarnym kolorze skóry.

Reklama

Zdaniem Zieńczuka Uche nie wytrzymał psychicznie po jednym z fauli, a wcześniej nie wiele wnosił pożytku swoimi dryblingami.

Zupełnie inaczej opowiada o całej sytuacji Nigeryjczyk. - Ciągle mi ubliżał - powiedział w "Przeglądzie Sportowym". - Nazywał mnie black monkey (czarna małpa), son of the bitch (skur...) oraz bambo. Dlatego tak zareagowałem.

Uche powinien zostać ukarany za jawny przejaw braku kultury. Plucie w twarz to najgorszy wyraz chamstwa i prostactwa. Takie przypadki nie powinny mieć miejsca w żadnych sytuacjach na boisku, nawet po rzekomym ubliżaniu.

Swoją drugą PZPN powinien zając się tą sprawą i wyjaśnić, czy rzeczywiście Zieńczuk obrażał Uche.

Cały świat walczy z rasizmem, a na naszych boiskach potrzeba wciąż edukacji na poziomie podstawowych zasad kultury.

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: Kalu Uche | małpa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje