Tragedia przed meczem

Dziesięcioletni chłopiec zginął, a 29 osób zostało rannych w wypadku autobusu, który wiózł młodych piłkarzy do Paryża na turniej z okazji dziesiątej rocznicy zwycięstwa Francji w mistrzostwach świata.

Autobusem podróżowało 24 dzieci z Lyonu i Saint Etienne, urodzonych w 1998 roku, kierowca i sześciu opiekunów. Dzieci miały wystąpić w sobotę na największym stadionie w kraju - Stade de France przed meczem Francji 1998 z Resztą Świata.

Reklama

- Chłopiec, który zginął, miał dziś wieczorem grać. Jesteśmy zdruzgotani. To katastrofa - powiedział prezes Francuskiej Federacji Piłkarskiej, Jean-Pierre Escalettes. Dodał, że mecz gwiazd nie będzie odwołany ze względu na szacunek wobec 80 tys. kibiców. Spotkanie, które ma się rozpocząć o godz. 21.00, poprzedzi minuta ciszy.

Do wypadku doszło na autostradzie A6 w okolicach Saint-Ambreuil. Jak poinformował prefekt tamtejszego departamentu, Michel Lalande, autobus został uderzony przez próbujące go wyprzedzić auto z belgijskimi numerami rejestracyjnymi, zjechał na pobocze, spadł z trzymetrowego nasypu i przewrócił się. Pasażerowie samochodu z Belgii wyszli z wypadku bez szwanku, natomiast na miejscu zginął jeden chłopiec z autobusu, a kilka innych osób w stanie ciężkim przetransportowano śmigłowcami do szpitali.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: tragedia

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje