Tomaszewski woli Dudka

W towarzyskim meczu przeciwko USA (1:1) dobre spotkanie rozegrał Artur Boruc. Jerzemu Dudkowi rośnie konkurencja do miejsca w podstawowym składzie biało - czerwonych w zbliżających się eliminacjach do mistrzostw świata w 2006 roku.

Na łamach "Faktu" umiejętności obu bramkarzy ocenili Jan Tomaszewski i Maciej Szczęsny.

Reklama

- Bramkarzem numer jeden nadal jest Jerzy Dudek. Przemawia za nim otrzaskanie na międzynarodowych boiskach. Ale... Już po debiucie stwierdziłem, że numerem dwa musi zostać Artur Boruc. Trener Janas nie miał wcześniej trzeźwego spojrzenia na sprawy bramkarzy w kadrze. Wymyślał Nalepów czy Bóg wie kogo! Dawniej twierdziłem, że w reprezentacji mamy Dudka i dziesięć koszulek, później, że Dudka, Krzynówka i dziewięć koszulek. Teraz mamy Krzynówka, dwóch bramkarzy i koszulki. Jeżeli "Dudzio" nie będzie grał w Liverpoolu, co jest prawdopodobne, nie będzie problemu. Mamy Boruca, ale osobiście nadal stawiałbym na Jurka. Artura w poważnym meczu mogłaby zjeść trema - powiedział Tomaszewski.

- Czas Jurka Dudka bardzo powoli, ale jednak dobiega końca. Stawiam, że najbliższe 10 lat to będzie show jednego człowieka - Artura Boruca. W tej chwili każdy z nich może bronić, a decyzję można podjąć tylko będąc na zgrupowaniu, na którym obaj przebywają. "Dudi" ma tę przewagę, że gra w mocniejszej lidze i jest odporny na boiskowe stresy. Ale Boruc jest na fali, nie zaliczył żadnej poważnej wpadki. Nie trzęsą mu się ręce. Pozycja Jurka jest poważnie zagrożona - ocenił Szczęsny.

INTERIA.PL/Fakt
Dowiedz się więcej na temat: Artur Boruc | Boruc | Dariusz Dudka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama