To będą nowi "galaktyczni"?

Casillas; Ramos, Pepe, Albiol, ARBELOA*; RIBERY* (Robben), Lass, Kaka, Ronaldo, Higuain, Benzema - czy tak będzie wyglądała podstawowa jedenastka nowego Realu Madryt?

Świat czeka na to z zapartym tchem. Ponad 210 mln euro, które wydał na transfery Florentino Perez gwarantuje mu zainteresowanie wykraczające poza futbol. Jedni życzą triumfu, inni klęski wypominając, że drużynę się buduje, a nie kupuje. Transfery Pereza sfrustrowały szefa UEFA i biskupa Barcelony, ale ten odpowiada banałem, że ci, którzy go atakują nie są z Realu Madryt.

Reklama

Ci, którzy są z Realu, już świętują. Projekt rośnie jak śnieżna kula: 50 tys fanów na prezentacji Kaki, 9 tys na prezentacji Albiola, stopera reprezentacji Hiszpanii wychowanka Valencii, który niedawno ogłaszał, że ma zamiar właśnie w tym klubie dokonać piłkarskiego żywota. "Projekt Pereza" sprawił, że zmienił zdanie. Albiol ma za sobą ciężki wypadek samochodowy, w którym pięć lat temu stracił śledzionę, na boisku nie widać już jednak najmniejszych śladów.

Real walczy teraz o odzyskanie z Liverpoolu swojego wychowanka Alvaro Arbeloy, na którym tak jak i na trenerze "The Reds" Rafaelu Benitezie się nie poznał. W 2005 roku Arbeloa zagrał w Realu dwa mecze, po czym został skazany na rezerwy, transfer do Deportivo, aż przez Premier League trafił do reprezentacji kraju. Dziś biega w tempie ligi angielskiej zachowując hiszpańską intuicję i technikę. Można go było mieć bez grosza, teraz trzeba będzie zapłacić 7 mln. Ale przecież prezes Realu nie jest z tych, którzy biorą cokolwiek za darmo. To, co jest za darmo, zdaje się nawet nie mieć dla niego wartości.

Drugim niepewnym celem Realu jest wciąż Ribery, którego za 20 mln na pewno kupić się nie da. Bayern przebąkuje o stu mln, co jest ceną obłędną, dla wszystkich poza Perezem. Tak naprawdę Real ma już jednak skrzydłowego podobnej klasy - Arjen Robben to piłkarz fenomenalny, tak mocno dał się jednak we znaki swoim egoizmem, że nie chcą go dłużej w Madrycie. To najlepszy dowód jak kluczowe są nie nogi, ale głowa piłkarza. Gdyby jednak jakiś cudem Robben uznał, że jest w stanie podporządkować się i znaleźć miejsce w nowym projekcie - nie byłby z pewnością najsłabszym ogniwem galaktycznej drużyny.

*Gracze wymienieni na początku wielkimi literami nie są jeszcze piłkarzami Realu.

Dyskutuj na blogu Darka Wołowskiego

Dowiedz się więcej na temat: Madryt

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje