T-Mobile Ekstraklasa: Cracovia - PGE GKS Bełchatów 2-1

W meczu 15. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Cracovia pokonała 2-1 PGE GKS Bełchatów. Zwycięskiego gola w tym spotkaniu "Pasy" strzeliły w doliczonym czasie gry drugiej połowy.

Była czwarta minuta doliczonego czasu gry, gdy kapitalnym strzałem z rzutu wolnego popisał się rezerwowy Vladimir Boljević, który zapewnił swojej drużynie ważne trzy punkty, a chwilę potem za zdjęcie koszulki wyleciał z boiska po czerwonej kartce. Dokładnie rok i jeden dzień po pamiętnym zwycięstwie 3-2 z PGE GKS, kibice na stadionie Cracovii przeżyli podobny horror z happy endem.

Lepszego początku nie mogli sobie wymarzyć

Reklama

Do spotkania z GKS-em ostatnia w tabeli Cracovia przystępowała osłabiona brakiem aż pięciu graczy. Nie mogli grać kontuzjowani Hesdey Suart, Krzysztof Nykiel i Saidi Ntibazonkiza oraz pauzujący za kartki Koen van der Biezen i Bojan Pużigaca. Z braku nominalnych bocznych obrońców, trener Dariusz Pasieka zmuszony był zestawić linię obronną z czterech środkowych obrońców.

Mecz nie mógł się rozpocząć lepiej dla Cracovii. Już po pierwszej akcji ofensywnej gospodarze cieszyli się z prowadzenia. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Milosa Kosanovicia do siatki Łukasza Sapeli z kilku metrów trafił inny obrońca - Mateusz Żytko.

Stoper "Pasów" sprawił sobie miły prezent, gdyż w niedzielę obchodził 29. urodziny. Co więcej, był to jego pierwszy mecz w podstawowym składzie od czasu feralnego spotkania z Lechem Ponań (0-3) w którym zawalił dwie bramki i został odsunięty od składu.

Paradoksalnie grająca w osłabionym składzie drużyna "Pasów" do przerwy prezentowała się całkiem przyzwoicie. Nie zadowoliła się szybkim uzyskaniem prowadzenia - nadal atakowała i stwarzała sobie dogodne okazje na kolejne bramki. Po kolejnym rzucie rożnym niewiele zabrakło, aby swojego debiutanckiego gola dla krakowian strzelił Jan Hoszek, ale jego strzał obronił Łukasz Sapela W 12. minucie mocny strzał Alexandru Suvorova również padł łupem Sapeli, a w 30. minucie świetnej okazji nie wykorzystał Aleksejs Visnakovs. Łotysz w sytuacji sam na sam z bramkarzem trafił w słupek. Aktywny w ofensywie był także Mateusz Żytko - w 32. minucie jego strzał z pola karnego w ostatniej chwili zablokowali obrońcy. Średnio radził sobie za to inny powracający do składu zawodnik - Andrzej Niedzielan. "Wtorek" długo nie mógł się odnaleźć na boisku, a gdy w końcu w 44. minucie miał dogodną okazję na uderzenie - przestrzelił.

"Kosa" dośrodkowaniami szatkował obronę "Pasów"

Bełchatów przycisnął dopiero w 29. minucie. Celnie uderzał Grzegorz Fonfara, a kilkadziesiąt sekund później ponad bramką strzelał Miroslav Bożok. Ofensywne wypady gości uzupełnić należy o niecelne uderzenie głową Macieja Szmatiuka z 38. minuty i również nieudaną próbę Pawła Buzały z 43.

Tuż po przerwie ponownie eksplodowały trybuny na stadionie Cracovii. Radość kibiców była jednak przedwczesna. Andrzej Niedzielan, który po podaniu Suvorova trafił głową do siatki znajdował się na spalonym.

W 56. minucie boisko opuścił sygnalizujący uraz Andraż Struna, w jego miejsce wszedł Vladimir Boljević. Zmiany dokonał także trener Kamil Kiereś, wpuszczając Tomasza Wróbla w miejsce Grzegorza Fonfary.

60. minuta przyniosła wyrównanie. Dośrodkowanie najlepszego asystenta bełchatowian - Kamila Kosowskiego na gola zamienił samobójczym strzałem Milos Kosanović, który uprzedził skaczącego do piłki Macieja Mysiaka.

Siedem minut później "Kosa" znów dorzucił kapitalną piłkę z lewego skrzydła i tylko cud uratował Cracovię przed stratą bramki. Dawid Nowak strzelając głową trafił w słupek, a po chwili jego dobitkę obronił Wojciech Kaczmarek!

Bohater ostatniej akcji podkręcił jak Beckham

Cracovia po stracie bramki szukała okazji na drugiego gola, ale grała o wiele gorzej, niż przed przerwą. Kibiców irytowały zwłaszcza chaotyczne rajdy Visnakovsa. Łotysz z dużą łatwością uwalniał się spod opieki obrońców, ale za każdym razem brakowało mu wykończenia akcji. Gdy strzelał - to w nogi obrońców, gdy podawał - to niecelnie.

Nieporadność Cracovii w ataku trwała aż do 94. minuty, kiedy to gospodarze otrzymali rzut wolny po faulu na Visnakovsie. Do piłki podszedł Vladimir Boljević i uderzył niczym David Beckham za swoich najlepszych czasów. Mocno podkręcił piłkę, która wpadła do siatki Łukasza Sapeli tuż przy słupku! Stadion eksplodował po raz kolejny, a uradowany strzelec gola zdjął koszulkę i popędził cieszyć się z trafienia razem z kibicami. Radość Boljevicia ostudził jeszcze Robert Małek, który pokazał Czarnogórcowi drugą żółtą kartkę i wyrzucił z boiska. Kilka sekund później zakończył mecz. Podobnie jak przed rokiem kibice Cracovii mogli się cieszyć z ważnej wygranej z Bełchatowem uzyskanej w doliczonym czasie gry. Okazuje się że w futbolu historia również lubi się powtarzać.

Po meczu powiedzieli:

Kamil Kiereś, trener PGE GKS: "Nie jest to miłe popołudnie dla nas. Przegraliśmy w ostatniej sekundzie bardzo ważny mecz. Zawiedliśmy siebie, swoich kibiców. Niczym nie można usprawiedliwiać naszej postawy w pierwszej połowie. W przerwie zmieniliśmy ustawienie, zaczęliśmy grać systemem 4-4-2 i było zdecydowanie lepiej. Gdybyśmy przy wyniku 1:1 wykorzystali swoje sytuacje, to wywieźlibyśmy stąd trzy punkty".

Dariusz Pasieka, trener Cracovii: "Na pewno było to bardzo dramatyczne spotkanie. Przed jego rozpoczęciem zdawaliśmy sobie sprawę z jego wagi. Zaczęliśmy mecz fantastycznie, gdyż w 5. minucie wyszliśmy na prowadzenie. Najlepszą okazję do podwyższenia rezultatu miał w pierwszej połowie Aleksejs Visnakovs, który strzelił w słupek. Tego typu sytuacje się mszczą i w drugiej połowie w wyniku zbiegu okoliczności Milos Kosanovic głową skierował piłkę do własnej siatki. Drużyna Bełchatowa miała przewagę, ale po zmianach - gdy weszli piłkarze będący w pełni sił - to my zaczęliśmy stwarzać okazje do zdobycia gola. Ostatecznie Boljevic fantastycznym strzałem dał nam bardzo ważne trzy punkty

Cracovia - PGE GKS Bełchatów 2-1 (1-0)

Bramki: 1-0 Mateusz Żytko (5), 1-1 Milos Kosanovic (61-samobójcza), 2-1 Vladimir Boljevic (90+4-wolny).

Żółta kartka - Cracovia: Arkadiusz Radomski, Vladimir Boljevic. PGE GKS Bełchatów: Maciej Szmatiuk, Tomasz Wróbel. Czerwona kartka za drugą żółtą - Cracovia: Vladimir Boljevic (94).

Sędzia: Robert Małek (Zabrze). Widzów 5˙300.

Cracovia: Wojciech Kaczmarek - Mateusz Żytko, Łukasz Nawotczyński, Jan Hosek, Milos Kosanovic - Aleksejs Visnakovs, Andraz Struna (56. Vladimir Boljevic), Arkadiusz Radomski (72. Mateusz Bartczak), Sławomir Szeliga, Alexandru Suvorov - Andrzej Niedzielan (80. Bartłomiej Dudzic).

PGE GKS Bełchatów: Łukasz Sapela - Maciej Mysiak, Maciej Szmatiuk, Mate Lacic, Zlatko Tanevski - Paweł Buzała, Miroslav Bozok, Grzegorz Baran, Grzegorz Fonfara (56. Tomasz Wróbel), Kamil Kosowski (82. Grzegorz Kuświk) - Dawid Nowak (78. Marcin Żewłakow).

Statystyki:

Strzały: 11 - 9

Strzały celne: 5 -4

Rzuty rożne: 6 - 8

Faule: 13 - 16

Spalone: 4 - 0

Zobacz zapis relacji z meczu Cracovia - PGE GKS Bełchatów!

Wyniki, terminarz i tabela T-Mobile Ekstraklasy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje