Szwecja zaostrza walkę z chuligaństwem

Szwedzki rząd pracuje nad wprowadzeniem ostrzejszych przepisy dotyczących walki z chuligaństwem na meczach piłkarskich. Większe uprawnienia ma otrzymać policja, sądy będą działać szybciej, a kary będą surowsze, z pozbawieniem wolności włącznie.

Prokurator krajowy Per Lindqvist przedstawił w środę raport z propozycjami zmian prawnych opracowany na zamówienie rządu.

Reklama

Propozycje zawierają szereg zmian m.in. karę wiezienia do sześciu miesięcy za wtargnięcie na murawę boiska bez względu na cel, absolutny zakaz nie tylko używania lecz też posiadania rakiet i wszelkich artykułów pirotechnicznych, a także karę wiezienia za rzucanie z trybun przedmiotów, w tym monet.

Główną propozycją jest jednak decyzja o zakazie wstępu konkretnych kibiców na stadiony. Tym razem to policja ma decydować kto otrzyma taki zakaz, a nie tylko klub jak to jest obecnie. Powodem tej zmiany jest nieefektywność obowiązujących dziś zakazów.

"Kluby nie posiadają wystarczających informacji, które z kolei posiada policja, a większość bójek i zamieszek odbywa się poza stadionami. Informacje o tych zajściach, pacyfikowanych przez policję i o aresztowaniach objęte są z kolei tajemnicą sądową. Dlatego ten system nie działa" - powiedział Lindqvist.

Podkreślił, że "kiedy policja będzie mogła podjąć decyzje o zakazie wstępu konkretnej osoby na stadion, to ta decyzja będzie podejmowana bardzo szybko, praktycznie w dniu zatrzymania".

Policja w porozumieniu z klubami proponuje też tzw. "system angielski", który polega na tym, że kibic mający zakaz wstępu na stadion musi meldować się na komisariacie w dniu meczu.

"Takie rozwiązanie jest podstawą, ponieważ bez niego nowe prawo nie będzie funkcjonować. Podczas derbów w Sztokholmie mamy do czynienia z 30 tysiącami osób, które ciężko jest zidentyfikować podczas wpuszczania widzów na stadion" - powiedział Lindkvist.

"Jestem bardzo zadowolona z propozycji przedstawionych w raporcie i zostaną one jak najszybciej wprowadzone w życie. Realistyczny termin to 1 lipca 2009 roku, chociaż będziemy się starali zrobić to wcześniej" - powiedziała szwedzka minister sprawiedliwości Beatrice Ask.

Policja w Sztokholmie, w którym są trzy kluby pierwszoligowe (AIK, Djurgarden, Hammarby) ocenia liczbę niebezpiecznych chuliganów na 1000 osób, a koszta zabezpieczenia meczu tzw wysokiego ryzyka na 700 tysięcy koron (260 tys. złotych).

"Osoby te, zgrupowane w rożnych frakcjach pod barwami klubów, urządzają regularne bójki poza stadionami w dniach meczów. Zauważamy znaczny wzrost zjawisk chuligańskich i tylko kwestią czasu jest kiedy ktoś zostanie zabity, zwłaszcza że te osoby używają już nie tylko alkoholu, jak kiedyś, lecz również sięgają po kokainę i amfetaminę i w amoku są gotowe na wszystko" - powiedział inspektor Peter Sjoestroem.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: policja | stadiony | zakazy | Szwecja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje