Szczęsny w nieszczęściu

Dobrym debiutem ligowym w Arsenalu Londyn Wojciech Szczęsny włącza się do walki o miejsce w reprezentacji Polski na Euro 2012. Arsene Wenger sprawił niewiarygodny prezent posyłając Polaka do gry przeciw Manchesterowi United

20 lat i 239 dni miał wczoraj Wojciech Szczęsny zostając najmłodszym bramkarzem Arsenalu debiutującym w Premier League. Arsene Wenger sprawił mu niewiarygodny prezent posyłając do gry przeciw Manchesterowi United. W ten sposób pierwszy ligowy mecz młodego Polaka stał się niecodziennym wydarzeniem - Szczęsny wykorzystał to w 100 procentach, choć zespołu od porażki uratować nie zdołał. Uderzenie Parka było z gatunku tych, których strzelec nigdy w życiu już nie powtórzy.

Reklama

Poza tym 20-latek z Polski obronił w sytuacji sam na sam z Andersonem, zareagował jak pająk przy lobie Rooneya, w końcu to, co los zabrał mu przy golu, oddał przy karnym dla Manchesteru. Angielskie media oceniają, że Szczęsny był najlepszy w swojej drużynie. SkySports wycenił go na 7 - najwyżej w Arsenalu, lepiej niż legendarnego Edwina van der Sara ze zwycięskiego Manchesteru (6).

Szczęsny musi mieć uczucia ambiwalentne - udany debiut w przegranym meczu, który jeszcze raz zdaje się potwierdzać, że drużyna Wengera do zdobywania tytułów wciąż gotowa nie jest. Z drugiej strony wyjaśnia się, dlaczego francuski trener nie kupił latem bramkarza. Może wystarczy mu bratobójczy pojedynek Szczęsny - Fabiański?

Po jednym dobrym meczu trudno ocenić, jaka przyszłość czeka Szczęsnego. Jego wieki talent: sprawność, koordynację, szybkość, dynamikę - widzi jednak nawet oko laika. Selekcjoner Franciszek Smuda nie ma innego wyjścia - tylko na serio przyglądać się rozwojowi syna swojego starego ulubieńca. Jabłko niedaleko padło od jabłoni, dostrzegał to już Leo Beenhakker zabierając Szczęsnego na zgrupowanie przed Euro 2008. Jasny sygnał wysłał mu też Smuda powołując na swoje debiutanckie mecze z Rumunią i Kanadą - w tym drugim spotkaniu Szczęsny zmienił Kuszczaka.

Bramkarze to od lat znak firmowy naszej piłki. We wczorajszym hicie Premier League z czterech golkiperów w kadrach obu wielkich rywali, aż trzech było Polakami. Najbardziej wygrany okazał się ten czwarty. Takie były jednak ostatnie miesiące - kiedy więcej mieliśmy złych wieści o bramkarzach, niż dobrych.

Artur Boruc wykluczył się z kadry Smudy w chwili, gdy po miesiącach frustrującego siedzenia na ławce, otrzymał w końcu szansę gry w Fiorentinie. Manchester United kupił 26-letniego Andersa Lindegaarda, co zdaje się wskazywać, że Alex Ferguson nie postawi na Tomasza Kuszczaka. Na deser jeszcze, gdy w Realu Madryt Jose Mourinho dał symboliczną szansę gry Jerzemu Dudkowi, 37-letni Polak doznał złamania szczęki po 45 minutach.

Jedyne dobre wieści płyną więc z Londynu, gdzie Fabiański broni solidnie, a Szczęsny znakomicie rozwija. Ta para może znaleźć się w kadrze podczas Euro 2012. Szczęsny będzie miał wtedy już 22 lata. Zostało dość czasu, by udowodnił, że wczoraj na Old Trafford stało się coś ważniejszego, niż "rutynowa" porażka "Kanonierów".

Dyskutuj o artykule z Darkiem Wołowskim!

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje