Szczakowianka idzie do sądu

Według mecenas Jadwigi Tomaszewskiej, reprezentującej Szczakowiankę w tzw. aferze barażowej, klub z Jaworzna powinien nadal grać w ekstraklasie, a ponadto domaga się 7 milionów złotych od PZPN. Na tyle bowiem Szczakowianka wyceniła straty w związku z degradacją do II ligi - czytamy w "Sporcie".

- 10 lipca 2003 roku odbyło się posiedzenie Wydziału Dyscypliny, na którym zawieszono zawodników Świtu Nowy Dwór Mazowiecki, ukarano Szczakowiankę i wszczęto procedury dyscyplinarne - przypomniała Tomaszewska.

Reklama

- Jak się wydaje PZPN ze względu na bałagan po prostu przespał sprawę i zgodnie z regulaminem minął już rok jaki miał Wydział Dyscypliny na wydanie orzeczenia. Nie ma już możliwości wydania merytorycznego orzeczenia i ukarania nas. Po upływie tego terminu postępowanie dyscyplinarne po prostu umarza się - powiedziała mecenas.

- Zwróciliśmy się już trzykrotnie do Prezesa Polskiej Konfederacji Sportu Andrzeja Kraśnickiego jako organu nadzorującego PZPN z wnioskiem o zastosowanie środków nadzoru wobec naruszających prawo piłkarskich działaczy. Nie było jednak - mówiąc kolokwialnie - oczekiwanego walnięcia w stół i piłka nadal jest w ogródku Andrzeja Kraśnickiego. Zaproponowaliśmy również PZPN arbitraż Sądu Polubownego w sprawie sporu majątkowego, ale otrzymaliśmy pismo, w którym centrala informuje, że nie znalazła podstaw prawnych do zmiany swych wcześniejszych werdyktów. W tej sytuacji jesteśmy zdecydowani złożyć sprawę w Sądzie Powszechnym. Uczynimy to niezwłocznie jeśli tylko uzbieramy kwotę 100 tysięcy złotych tytułem wpisu sądowego - dodała Tomaszewska.

INTERIA.PL/Sport
Dowiedz się więcej na temat: sady | PZPN | mecenas

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje