Świństwo Leo

Już kiedyś pisałem, że Leo Beenhakker stworzył państwo w państwie. Podtrzymuję to stwierdzenie, ale dodatkowo chciałbym wyrazić oburzenie słowami Holendra wymierzonymi przeciwko legendarnemu polskiemu trenerowi Antoniemu Piechniczkowi.

Beenhakker bezczelnie plecie: "Dla mnie ten facet nie istnieje". To wyjątkowe świństwo - Leo nie ma prawa obrażać największego polskiego trenera po Kazimierzu Górskim!

Reklama

Teraz okaże się, czy nowy prezes PZPN Grzegorz Lato ma jaja. Antoni Piechniczek - w wyniku zaproszenia otrzymanego od Laty - pełni obecnie funkcję wiceprezesa PZPN do spraw szkolenia. Lato z Piechniczkiem przeżył wspaniałe chwile - obaj wywalczyli trzecie miejsce na świecie w 1982 roku. I teraz Beenhakker śmie obrażać człowieka, który dostarczył nam niepowtarzalnych emocji!

Beenhakker uczestniczył w trzech wielkich imprezach piłkarskich, jako szkoleniowiec - MŚ 1990, MŚ 2006 oraz ME 2008. Z jedenastu meczów nie wygrał żadnego!!! Piechniczek uczestniczył jako trener w dwóch wielkich imprezach MŚ 1982 oraz 1986 - z jedenastu spotkań wygrał cztery. Ba, na tym pierwszym turnieju przegrał tylko jedno spotkanie z siedmiu! Co pan na to, panie mega-profesjonalisto Beenhakkerze?!

Tak się zastanawiam, co lekceważenie i obrażanie Piechniczka ma wspólnego z profesjonalizmem, który wszem i wobec głosi Leo. No ale, jeśli chodzi o profesjonalizm, to można Beenhakkerowi zadać więcej pytań. Dlaczego tuż przed finałami EURO 2008 wyjechali z Bad Waltersdorf Jakub Błaszczykowski i Tomasz Kuszczak? Dlaczego nie powołał do kadry na finały ME króla strzelców naszej ligi, Pawła Brożka? Dlaczego Polska była tak katastrofalnie przygotowana fizycznie przez jego rodaka, Michaela Lindemanna?

Dlaczego tak długo forował, tak fatalnie grającego Mariusza Jopa? Dlaczego opaskę kapitana powierzył Maciejowi Żurawskiemu, który nie ma żadnych cech przywódczych? Dlaczego z dnia na dzień pozbył się z kadry trzech asystentów - w osobach Dariusza Dziekanowskiego, Bogusława Kaczmarka i Adama Nawałki, których wcześniej forował? Dlaczego upublicznił zachowanie we Lwowie Artura Boruca, Dariusza Dudki oraz Radosława Majewskiego (rzecz jasna jeśli o to ostatnie chodzi, Beenhakker zrzuca odpowiedzialność na Zbigniewa Koźmińskiego - tylko zapomina, kto wykonał telefon do Michała Listkiewicza)? Dlaczego oskarża czołowego polskiego komentatora Mateusza Borka o niecne faworyzowanie Artura Wichniarka?

Czyżby sam zapomniał, jakich piłkarzy faworyzuje w meczach bez znaczenia, takich jak przed rokiem Bośnia, a teraz Serbia? Dlaczego publicznie - w wywiadach dla polskich dziennikarzy - używa słów wulgarnych? Dlaczego nie raczy oglądać z trybun takich spotkań, jak Wisła - Lech, czy Legia - Wisła? Dlaczego nie jeździ po zagranicznych klubach, aby naocznie przekonać się o dyspozycji kadrowiczów, takich jak Wichniarek, Mariusz Kukiełka, Irenusz Jeleń czy Seweryn Gancarczyk? Jop jest lepszy od Kukiełki, który regularnie gra w Bundeslidze? Wolne żarty... A może Paweł Golański bardziej nadaje się do gry na lewej stronie obrony niż najlepszy lewy obrońca ligi ukraińskiej Gancarczyk, czy najlepszy w polskiej lidze, Piotr Brożek? Dlaczego nie przedstawił na piśmie raportu na temat udziału Polski w finałach EURO 2008? Dlaczego lekceważy swój własny kontrakt z PZPN, w którym wyraźnie stoi, że ma dbać o dobre imię związku?

Don Leo świetnie zna Hiszpanię. Opowiada nam o magii meczów Realu z Barceloną. Pewnie zauważył, że jak Schuster powiedział, iż "Królewscy" są bez szans z Barcą, to wyleciał z posady. Teraz głosi na łamach "Przeglądu Sportowego": "Niektórzy ludzie codziennie plują mi w twarz". Sam napluł Piechniczkowi - ciekawe, co z tym zrobi Lato...

Dowiedz się więcej na temat: Antoni Piechniczek | lato | PZPN | beenhakker

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje