Svitlica: Ważne, że Legia wygrywa... (wywiad)

Stanko Svitlica ostro zabrał się za obronę korony króla strzelców polskiej ekstraklasy. Serb od pucharowego spotkania z Górnikiem Zabrze popisuje się wspaniałą skutecznością. W piątek strzelił dwie bramki Amice Wronki i został bohaterem meczu.

To Ty wygrałeś ten mecz dla Legii?

Reklama

Wszyscy go wygraliśmy. Jestem z tego szczęśliwy, że udało się to w tak trudnym spotkaniu. Zagraliśmy bardzo dobre spotkanie, przez 90 minut atakowaliśmy na bramkę Amiki. Dzisiaj wszyscy mogli zobaczyć, że Legia to bardzo dobry zespół

Twoja skuteczność jest prawie stuprocentowa...

- Ja zawsze mówię, że nie ważne kto strzela bramki, ważne, że Legia wygrywa. A jak wygrywa, to wszyscy są szczęśliwi. Ale kibice są z nami nie tylko, gdy wygrywamy. Wspaniale było słyszeć doping, gdy Amica strzeliła bramkę, czyli wtedy, gdy tego najbardziej potrzebowaliśmy. W takich warunkach gra się wspaniale. Oni zawsze są z nami.

Po raz kolejny widać, że Legia zaczyna grać, kiedy strzeli pierwszą bramkę.

- Trudno jest grać przeciwko zespołowi, który przyjeżdża do nas tylko po to, aby bronić się. Tak zagrała dzisiaj Amica i naprawdę trudno było, ale jakoś udało się i wygraliśmy.

Zdawaliście sobie z tego, że Amica będzie grała bardzo defensywnie?

- Tak, trener mówił nam to przed meczem. Nastawiał nas, że będzie się bronić i grać na remis. Szkoda, że straciliśmy bramkę, ale myślę, że w pierwszej połowie graliśmy dobrze, tylko nie udało nam się zdobyć gola. Zawsze wygrywa lepszy i dziś my byliśmy lepsi.

Do rzutu wolnego podchodziłeś jakby pewny, że strzelisz bramkę.

- Nie wiadomo kiedy się strzeli, a kiedy nie. Dziś miałem spokój, zauważyłem, że "Szamo" przesunął się w prawo i wtedy zdecydowałem się uderzyć w lewo. Najważniejsze, że bramka padła, a nam zaczęło się łatwiej grać.

Właściwie to dziś strzeliłeś trzy bramki...

- Jestem pewien, że nie było wtedy spalonego. To nie jest pierwszy raz, kiedy ten sędzia liniowy pokazał niesłusznie spalonego. Ostatnio w meczu z Polonią tak samo podjął złą decyzję. Nie wiem po co bierze się do sędziowania takiego młodego chłopaka, który o piłce nic nie wie. Trzeba patrzeć, kto gdzie stoi, kto podaje. Myślę, że gdyby ta bramka została uznana, nam grałoby się łatwiej.

Z Legii miałeś wyjechać, a ponownie masz duże szanse zdobyć tytuł króla strzelców?

- Ja jak mówiłem już, z Legii nie chciałem odchodzić. Była dobra okazja, żeby mnie sprzedać, a Legia potrzebowała pieniędzy. Miałem oferty z Rosji, czy innych krajów, ale nie chciałem tam jechać i to nie z powodów finansowych. Myślę, że to nie jest dla mnie odpowiednie miejsce i jeśli dostanę ponownie ofertę to nie przyjmę jej.

A jaka jest sytuacja z Twoim nowym kontraktem w Legii? [w czerwcu wygasa obecny - przyp. red.]

- Jeszcze jest czas. Najważniejsze, że mam teraz spokój i mogę spokojnie trenować i grać. Myślę, że wszyscy są szczęśliwi z mojego zostania w Legii. Jestem pewien, że prezes, dyrektor i trener mają zaufanie do mnie i chcą, abym został tu na dłużej...

A Ty chciałbyś zostać?

- Ja zawsze mówię, że chcę zostać. Tutaj wszystko mi się podoba. Mamy jeszcze czas. Pod koniec tego roku pewnie zaczniemy z prezesem rozmawiać na temat nowego kontraktu. Ja chcę i oni chcą i myślę, że dobrze się to skończy.

Czy po meczu piliście Królewskie?;)

- Tak, troszkę spróbowaliśmy.

I jak smakowało?

- Niezłe. Smakuje lepiej niż Żywiec (śmiech)

janior

Dowiedz się więcej na temat: bramki | wywiady | Legia Warszawa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama