Surma: Mogliśmy "popykać"

- Po 30 minutach gra już była ułożona. Faktycznie moglibyśmy sobie "popykać" i nastrzelać bramek, ale byliśmy po prostu nieskuteczni. GKS nie stawiał nam żadnego oporu, oni i tak już spadli z ligi - mówił po zakończeniu spotkania z GKS-em Katowice Łukasz Surma, który wszedł na boisko na ostatnie 10 minut zastępując Jakuba Rzeźniczaka.

- Spotkanie z Wisłą w Płocku dla nas jest już spotkaniem o nic i dlatego w tym meczu będziemy przygotowywać się do meczu z Groclinem. Druga część dzisiejszego meczu też była ustawiona pod tym kątem - dodał jeszcze o meczu z GKSem.

Reklama

- Trzecie miejsce dla Legii nie jest wielkim osiągnięciem. Nikt specjalnie z tego nie cieszy się, ale np. piłkarze GKSu nigdy tego nie doświadczyli i każdy z nich pewnie marzy o tym. Tak więc jest to rzecz względna.

- W meczu z Groclinem oczywiście chciałbym zagrać od pierwszej minuty, ale najważniejsze jest dobro drużyny. Najbardziej zależy mi na awansie do finału Pucharu Polski. Liczę na występ od pierwszej minuty w Płocku i po tym spotkaniu zobaczymy co zadecyduje trener.

- Jeśli chodzi o moje plany po zakończeniu sezonu to mnie trochę te transferowe spekulacje śmieszą. Moim zdaniem każdy z piłkarzy jest na sprzedaż. Wszystko zależy od ceny - zakończył Surma.

Jan Szurek,

Dowiedz się więcej na temat: Płock | gks | Łukasz Surma

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje