Smuda: Presja jest zawsze

Przez cały miniony tydzień pojedynek Legii Warszawa z Lechem Poznań zapowiadano jako spotkanie lidera z wiceliderem. Po piątkowym zwycięstwie Wisły Kraków nad Górnikiem Zabrze, będzie to spotkanie drugiego zespołu w tabeli z trzecim.

- Wcale ten mecz nie musi rozstrzygnąć o tym kto zostanie mistrzem Polski - mówią zgodnie przedstawiciele Legii i Lecha. - Trzeba gromadzić punkty i na końcu okaże się, kto zgromadził ich najwięcej - podkreślają aktorzy dzisiejszego spektaklu.

Reklama

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Legia - Lech do INTERIA.PL!

Pojedynki Legii Warszawa z Lechem Poznań od zawsze wzbudzały ogromne emocje w całej piłkarskiej Polsce. Przez ostatnie kilka lat to z reguły Legia liczyła się w walce o mistrzostwo Polski, natomiast Lech kończył sezon na dalszych miejscach w tabeli. To zmieniło się od momentu kiedy w "Kolejorzu" pojawił się nowy właściciel, a na ławce trenerskiej w Poznaniu zasiadł Franciszek Smuda. W poprzednim sezonie niewiele brakowało, aby Lech znalazł się na pudle. Teraz sytuacja jest już zupełnie inna. Dzisiaj na Łazienkowskiej spotykają się kluby których dzieli różnica jednego punktu w tabeli. A zarówno Lech jak i Legia z całych sił walczą o tytuł najlepszego w kraju. W przypadku zdobycia mistrzostwa przez klub ze stolicy byłby to powrót na tron po trzech latach (ostatnio w 2006 - przyp. red). Natomiast kibice Lecha ostatnim "majstrem" cieszyli się szesnaście lat temu. W 1993 roku Legii odebrano tytuł mistrzowski, a przyznano Lechowi. To jeszcze bardziej popsuło relacje kibiców obu klubów, które nigdy nie należały do najlepszych.

Franciszek Smuda zapytany o to czy szczegółowo analizował grę przeciwnika, odpowiada krótko. - Skupiam się na swoich zawodnikach. Co mi po analizie Legii, jeżeli moi piłkarze wyjdą na boisko i nie wykonają zadań taktycznych - stwierdził Smuda. - Co z presją? - pytają dziennikarze. - Ona jest zawsze, szczególnie czujemy ją teraz. Jednak nikt z jej powodu jeszcze nie umarł. Dlatego przyjmuje ją jako normalny czynnik naszej pracy - mówił "Franz".

Na Łazienkowskiej od samego początku powinien pojawić się Rafał Murawski. Gotowy na to spotkanie miał być także Hernan Rengifo, lecz kibice zobaczą go dopiero w meczu z Ruchem Chorzów.

"Kolejorz" w rundzie wiosennej lepiej radzi sobie w meczach wyjazdowych. Udowodnił to w spotkaniach z PGE GKS Bełchatów, Górnikiem Zabrze czy Piastem Gliwice. Czy podtrzyma tradycję przekonamy się dzisiaj. Nie należy zapominać, że dla Legii Łazienkowska to twierdza, której szczelnie broni. Aczkolwiek w poprzednim sezonie 12 kwietnia 2008 roku Lech wyjechał z Warszawy z kompletem punktów. Jedyną bramkę w tym spotkaniu zdobył piłkarz obecnie reprezentujący barwy Górnika Zabrze Przmysław Pitry.

Maciej Borowski, Poznań

Dowiedz się więcej na temat: Legia Warszawa | Zabrze | Warszawa | Franciszek Smuda | presja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje