Smuda: Lubię jak jest presja

Lech Poznań przez większość sezonu dzierżył palmę pierwszeństwa w naszej ekstraklasie. W minionym tygodniu stracił fotel lidera po remisie na własnym stadionie z ŁKS-em.

Miejsce "Kolejorza" zajęła warszawska Legia. W niedzielę w stolicy dojdzie do meczu, który może zadecydować o tytule mistrza Polski.

Reklama

- Presja jest zawsze. Ja lubię presję, lubię jak jest ciśnienie. Piłkarze też muszą to czuć. To im wtedy podnosi adrenalinę, zdają sobie sprawę z wartości takich spotkań - mówił po środowym treningu trener Franciszek Smuda.

- My się specjalnie na Legię nie "napinamy" - ciągnął Smuda. - Nie robimy z tego meczu Bóg wie czego. Co mi z tego, że wygram w Warszawie, a gdzie indziej zgubię punkty. Mamy jeszcze pięć kolejek i o tytuł walką będzie trwała do samego końca. Moim zdaniem mistrzostwo rozstrzygnie się we Wrocławiu, gdzie jedziemy i my, i Legia. A tam jest bardzo ciężki i gorący teren.

Smuda zapewnił, że piłkarze Lecha dadzą z siebie wszystko w meczu z Legią. - Będziemy grali najlepiej jak potrafimy. Wystawimy też najmocniejszą jedenastkę, jaką tylko teraz możemy. Stać nas na zwycięstwo w Warszawie. Moim zdaniem w tym meczu decydować będą małe szczegóły. Pod względem taktyki i konsekwencji musimy zagrać podobnie jak w Rotterdamie w rozgrywkach Pucharu UEFA. Więcej mówić nie chcę i nie będę, bo potem będzie, że Smuda się odgraża, bądź coś buńczucznie zapowiada. My jedziemy do Warszawy na luzie, by wykonać dobrą robotę - dorzucił Franciszek Smuda i uciął rozmowę z dziennikarzami.

ASInfo/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: lubić | Legia Warszawa | Lech Poznań | Franciszek Smuda | presja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje