Skonfliktowana Francja

Mistrzostwa świata w Japonii i Korei Południowej, to miał być wypadek przy pracy, ale brak medalu podczas ME w Portugalii, to wyraźny sygnał, że z reprezentacją Francji nie dzieje się ostatnio najlepiej.

Zauważyli to na pewno zawodnicy "złotej generacji", którzy po ME postanowili zrezygnować z gry w barwach "trójkolorowych". Uczynili to: Zindedine Zidane, Lilian Thuram, Marcel Desailly i Bixente Lizarazu. Co prawda w kadrze pozostali m.in. Patrick Vieira, Thierry Henry, Robert Pires czy Fabien Barthez, ale gra drużyny w eliminacjach MŚ 2006 pozostawiała sporo do życzenia.

Reklama

Dwa bezbramkowe remisy z niżej notowanymi zespołami Izraela i Irlandii i to odniesione na Stade de France z pewnością nie są powodem do dumy. "Trójkolorowi" wygrali za to dwa mecze wyjazdowe, oba 2:0, ale trzeba uczciwie przyznać, że przeciwników nie mieli zbyt silnych - Wyspy Owcze i Cypr.

Nowy selekcjoner reprezentacji Francji Raymond Domenech (zastąpił Jacquesa Santiniego, który odszedł po mistrzostwach Europy) stara się przebudować kadrę, w większym stopniu stawiając na młodych graczy, ale jak zwykle w takich wypadkach, nie odbywa się to bezboleśnie. Nowi piłkarze muszą mieć po prostu czas, aby skomponować się ze "starymi". Domenech (były trener francuskiej młodzieżówki) nie ustaje jednak w poszukiwaniach piłkarzy, którzy mogliby tworzyć nowe oblicze reprezentacji. W meczu z Polską szansę na debiut będzie mieć piątka graczy: pomocnicy Camel Meriem (Bordeaux), Florent Malouda (Olympique Lyon), obrońca Sylvain Armand (PSG), napastnik Pierre-Alain Frau (OL) i powołany w ostatniej chwili bramkarz Sebastien Frey (AC Parma).

Podopieczni Domenecha do meczu z Polską przygotowują się od poniedziałku, jak zwykle w Clairefontaine, ośrodku reprezentacji Francji. Środowe spotkanie z biało-czerwonymi to dla Francji jeden z etapów przygotowań do kolejnego pojedynku w ramach eliminacji MŚ, który "trójkolorowi" rozegrają 26 marca ze Szwajcarią. Ostatnim będzie towarzyski mecz ze Szwecją, który odbędzie się 9 lutego.

Potyczka z Polską nie jest jednak obecnie głównym tematem we francuskich dziennikach. O wiele więcej uwagi media poświęcają konfliktowi pomiędzy selekcjonere reprezentacji a Robertem Piresem. Pomocnik Arsenalu Londyn nie został powołany na środowe spotkanie z Polską, jak mówi Domenech "ze względów sportowych", cokolwiek ten pojemny termin oznacza. Bardziej prawdopodobnym powodem braku skrzydłowego "Kanonierów" w kadrze jest chyba jednak wywiad, którego piłkarz niedawno udzielił tygodnikowi "France Football". Skrytykował w nim Domenecha, twierdząc, że wprowadza w reprezentacji niezdrową atmosferę, traktując piłkarzy jak "uczniaków", a nie profesjonalistów. Kolegę z klubu poparli Vieira i Henry, którzy z pewnością liczą, że po odejściu Zidane'a, to oni będą rządzili w kadrze. Obaj znaleźli się w składzie na mecz z Polką, Pires natomiast nie.

W poniedziałek pomocnik Arsenalu zdecydował się na przeprosiny, ale nie Domenecha, tylko sponsora reprezentacji - firmę Adidas - za to, że podczas jednego z wywiadów telewizyjnych pojawił się na wizji w swetrze konkurenta - Pumy. Pires przez 75 minut tłumaczył się z tego przedstawicielom Francuskiej Federacji Piłkarskiej (FFF). - Przeprosiłem przedstawicieli Adidasa. Rozumiem, że mogli poczuć się urażeni i zapewniłem, ze to się więcej nie powtórzy - stwierdził pomocnik "Kanonierów", który nie zdecydował się na wyciągnięcie gałązki oliwnej w stronę Domenecha. - Dzisiaj rozpatrywana była sprawa sponsora. To nie czas i miejsce, aby roztrząsać inne sprawy - stwierdził Pires. FFF decyzję o tym czy ukarać zawodnika podejmie 18 listopada.

- W środę co prawda nie zagram w meczu z Polską, ale życzę kolegom powodzenia - dodał pomocnik Arsenalu.

Paweł Pieprzyca

Dowiedz się więcej na temat: domenech | Francja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje