Saganowski: Życzę Maćkowi, by zagrał

- Od kilku tygodni wytykano mi na każdym kroku brak skuteczności. Nikt nie patrzył, jak bardzo absorbuję obrońców. Po meczu z Amiką, w którym pokonałem kolegę z kadry Grześka Szamotulskiego, odetchnąłem - przyznał na łamach "ŻW" Marek Saganowski.

Przed meczem z Węgrami, zgodnie z dyrektywą selekcjonera Pawła Janasa, napastnik Legii trenuje wśród grupy rezerwowych. Saganowski nie ukrywa, że nie będzie miał pretensji do trenera, gdy na murawie w Budapeszcie zabraknie dla niego miejsca.

Reklama

- Nie przeszkadzają mi treningi w grupie rezerwowych. Przecież jestem wśród najlepszych polskich piłkarzy. Zawodnicy stanowiący szkielet drużyny zawsze razem trenują, by się zgrywać - wyjaśnił Saganowski.

Napastnik Legii chciałby, aby w decydującym meczu wystąpił, narzekający ostatnio na uraz łydki, Maciej Żurawski. - Życzę Maćkowi, by zagrał na Węgrzech. W tej chwili jest najlepszym napastnikiem w Polsce i sam potrafi rozstrzygnąć losy meczu. Jego brak byłby ogromną stratą dla drużyny - komplementował napastnika Wisły Saganowski.

INTERIA.PL/Życie Warszawy
Dowiedz się więcej na temat: Saganowski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje