Saganowski: Zapłaciliśmy frycowe

- Nie udało się strzelić trzech goli, bo graliśmy przez pół godziny w dziesięciu - powiedział w "Przeglądzie Sportowym" Marek Saganowski, który strzelił dwa gole dla Legii Warszawa w meczu z Wisłą Płock.

- Już początek meczu pokazał, że będziemy dominować. Przez większość meczu tak było. Później Kuba Rzeźniczak dostał czerwoną kartkę i graliśmy w osłabieni. Automatycznie Wisła zaczęła grać ofensywnie. Sądzę, że gdyby nie to zdarzenie z 62. minuty, udałoby się nam strzelić jeszcze jedną bramkę - ocenił Saganowski.

Reklama

Końcówka rundy jesiennej w wykonaniu napastnika stołecznej wygląda imponująco. "Sagan" w trzech ostatnich spotkaniach trafił do siatki rywali aż siedem razy.

- Ja gram tak, jak gra Legia. Graliśmy wszyscy słabo i dlatego tak to wyglądało. Narzekałem, że nie ma podań od pomocników, bo nie było. Jednak zmieniliśmy system gry i z meczu na mecz wyglądamy coraz lepiej. Frycowe już zapłaciliśmy. Szkoda, że w meczu z Wisłą w Krakowie, ale taki jest futbol. Było, minęło. Nie liczy się początek, liczy się koniec, a teraz jest naprawdę dobrze - tłumaczył legionista.

- Pozostał niedosyt, że liga się skończyła akurat w takim momencie. Teraz trzeba przepracować zimę i na wiosnę to podtrzymać. Do tej pory miałem miewałem lepsze wiosny, zawsze tak było. Teraz mam niezłą jesień. Aż strach pomyśleć, co będzie wiosną, bo na pewno będzie jeszcze lepiej - dodał Saganowski.

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: Saganowski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje