Rooney uniknął gniewu Fergusona

Wayne Rooney odczuł ulgę, że Manchester United pokonał na wyjeździe Hull City 3:1 w niedzielnym spotkaniu Premier League. Gdyby tak się nie stało napastnik "Czerwonych Diabłów" nie uniknąłby gniewu Sir Aleksa Fergusona.

Rooney w doliczonym czasie gry pierwszej połowy zdobył co prawda prowadzenie dla zespołu z Old Trafford, ale po niespełna kwadransie drugiej popełnił fatalny błąd, który zakończył się wyrównującym golem dla gospodarzy. Rooney tak niefortunnie podawał do Tomasza Kuszczaka, że piłkę przejęli rywale, a próbujący ratować sytuację Rafael da Silva sfaulował Jozy'ego Altidore'a. "Jedenastkę" pewnie wykorzystał Chris Fagan.

Reklama

To jednak tylko zdenerwowało piłkarzy Manchesteru United, a szczególnie Rooneya. Najpierw po jego akcji piłkę do własnej bramki skierował Andy Dawson, a potem podanie napastnika wykorzystał partner z ataku Dymitar Berbatow.

- Odczułem ulgę. Bramka wyrównująca padła po moim błędzie, co nie było miłym uczuciem. Na szczęście wygraliśmy w innym przypadku nasz menedżer nie byłby zadowolony - stwierdził Rooney.

- On jest naturalnym zwycięzcą i zawsze ma postawę i determinację, aby grać dobrze, a jak coś mu nie wychodzi, to przeżywa to bardziej niż ktokolwiek inny. W niedzielę się poprawił i wszystko jest w porządku - dodał Ferguson.

A Szkot potrafi się wściekać. Przekonał się o tym choćby David Beckham, kiedy jeszcze był zawodnikiem "Czerwonych Diabłów", w kierunku którego, po jednym z meczów, poleciał but piłkarski.

Czytaj także:

Hull City - Manchester United 1:3

Dowiedz się więcej na temat: united | Manchester United | Hull | city | Manchester | Rooney

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje