"Rodzina Lecha zawsze razem"

"Rodzina Lecha zawsze razem" pod takim hasłem odbyło się w środę na stadionie przy Bułgarskiej spotkanie piłkarzy i działaczy dawnego i obecnego Lecha.

Pojawili się ludzie, którzy tworzyli bogatą historię klubu. Najpierw rozegrano mecz 2x25 minut, w którym "Oldboye" zmierzyli się z obecnym składem "Kolejorza".

Reklama

Zwyciężyła ekipa Czesława Michniewicza 3:1 - po dwóch golach Damiana Nawrocika i jednym trafieniu Zbigniewa Zakrzewskiego. Dla "Oldboyów" bramkę zdobył Marek Rzepka.

Walka na boisku była ostra, co odczuł najbardziej Mirosław Okoński, który po starciu z Piotrem Świerczewskim opuścił boisko z naderwanym ścięgnem Achillesa. \]

Po meczu zaprezentowano film o klubie, a później w luźnych rozmowach wspominano dawne czasy, ale zastanawiano się także nad teraźniejszością i przyszłością "Poznańskiej Lokomotywy".

Spotkanie zorganizowało Stowarzyszenie ? Wiara Lecha? i Lech Business Club.

Mirosław Okoński: - Ukłony dla organizatorów, cieszę się że po tylu latach można było się spotkać z kolegami mieszkającymi w kraju lub za granicą. Odniosłem kontuzję, ale trudno takie jest życie. Dobrze, że stało się to teraz, a nie podczas mojej kariery piłkarskiej, bo jeszcze ani razu nie byłem operowany. Piotrek zahaczył mnie chcąc odebrać piłkę - nie trafił w nią, a w Achillesa. Trudno, nie mam do niego pretensji.

Zbigniew Pleśnierowicz (były bramkarz obecnie trener bramkarzy Lecha): - W 1982 z Mirkiem Okońskim trafiliśmy do Lecha i grałem tu osiem lat, a później na dwa lata wyjechałem do Szwecji. Przedtem też grano dobrze w piłkę może trochę wolniej niż teraz.

Ale jedno się przynajmniej w Lechu nie zmieniło - wówczas na mecze przychodziło mnóstwo kibiców i teraz też tak jest. W tej rundzie mamy już sporo punktów i możemy myśleć o "górnej półce", bo Lech musi grać o najwyższe cele. Może jeszcze nie o mistrza, ale przynajmniej o udział w pucharach, wówczas ludzie będą przychodzić i podziwiać nasze występy.

Jerzy Podbrożny: - W Lechu grałem dwa i pół roku. Właśnie wówczas zdobyliśmy mistrzostwo Polski w 1992 roku. Ciężko porównać tamtego Lecha z obecnym - to jest inna piłka. Poza tym poziom polskiej ligi jest słabszy niż jeszcze kilka lat temu.

Bogusław Pachelski (napastnik): - To spotkanie jest fajną inicjatywą, co roku powinno się odbywać. Z występów w Lechu najbardziej będę pamiętał mecz z Barceloną. Tam zdobyłem gola i wróciliśmy z remisem 1:1, ale tutaj niestety nie strzeliłem rzutu karnego i to miedzy innymi zadecydowało, że znaleźliśmy się za burtą pucharów. Lech ma obecnie dobrych napastników i powinien walczyć o jak najwyższe cele.

Maciej Borowski, Poznań

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje