Reiss: Miałem przyciągnąć Kulczyka

"Grudzień będzie dla nas miesiącem prawdy. Każdy zrobi sobie bilans, co było w Lechu dobrego, a co złego. Musimy wziąć się do kupy, bo tylko to nas uratuje" - wyznał w rozmowie z "PS" Piotr Reiss.

Napastnik "Kolejorza" uważa, że słabe wyniki sportowe mają w jakimś stopniu związek z atmosferą wokół poznańskiej drużyny.

Reklama

"Błędy popełniają wszyscy. Piłkarze, trenerzy, działacze. Najłatwiej co tydzień jest zbluzgać zawodnika. Tymczasem kibic powinien wiedzieć, że ogląda też trenerów i działaczy. Piłkarz jest końcem łańcucha, a u góry są działacze PZPN. W polskim futbolu nadszedł czas na zmiany" - stwierdził Reiss, który żałuje, że nie skorzystał latem z propozycji transferu do Wisły Kraków.

"Jeśli Wisła zdecydowałaby się na mój transfer przed końcem stycznia, to bym odszedł, a tak w lutym potrzebowałem zgody klubu. Działacze nie bardzo chcieli dopuścić do transferu, bo miałem być magnesem, który przyciągnie do Lecha Jana Kulczyka. Miałem świeżo w pamięci finał Pucharu Polski i dwa gole w nim oraz perspektywę gry w europejskich pucharach. Teraz wiemy, jak się ten podbój Europy skończył i co przez ostatnie miesiące stało się w Poznaniu..." - wyjaśnił Piotr Reiss.

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: Jan Kulczyk | Piotr Reiss | działacze | Reiss

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje