Real wykonał plan. Wspaniała odpowiedź Barcelony

W 15. kolejce hiszpańskiej Primera Division Real Madryt zmierzył się na wyjeździe z Realem Saragossa. Oba zespoły w tabeli dzieli przepaść. "Królewscy" walczą o mistrzostwo, a Saragossa broni się przed spadkiem.

Zdecydowanym faworytem spotkania byli podopieczni Jose Mourinho. Każdy inny wynik niż zwycięstwo Realu byłby niespodzianką dużego kalibru. Cristiano Ronaldo i spółka z roli faworyta wywiązali się bez zarzutu. Wygrali pewnie 3-1.

Reklama

Początek meczu niespodziewanie należał do gospodarzy, którzy kilka razy groźnie zaatakowali bramkę strzeżoną przez Ikera Casillasa. Piłkarze Realu sprawiali wrażenie, jakby chcieli dać się "wyszumieć" rywalowi i czekali na okazję do skarcenia. Szansa pojawiła się po kwadransie gry. "Królewscy" przeprowadzili błyskawiczną kontrę. Ronaldo do Marcelo, a ten znakomicie wypatrzył Mesuta Oezila. Reprezentant Niemiec znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy i ze stoickim spokojem umieścił piłkę w siatce.

Tuż przed przerwą "Królewscy" zdobyli drugiego gola. Cristiano Ronaldo idealnie przymierzył z rzutu wolnego, strzelając w ten sposób 17. gola w tym sezonie.

W 47. minucie losy pojedynku praktycznie zostały rozstrzygnięte. Xabi Alonso świetnie podał za plecy obrońców do Angela Di Marii. Argentyńczyk sprytnie przerzucił piłkę nad rozpaczliwie interweniującym Leo Franco.

Iskierka nadziei dla gospodarzy zapaliła się w 53. minucie. Ricardo Carvalho faulował Nicolasa Bertolo w polu karnym. Sędzia podyktował rzut karny, a Portugalczyk na dodatek zobaczył żółtą kartkę. "Jedenastkę" pewnie wykorzystał Gabriel Fernandez.

Saragossa ambitnie walczyła o kolejnego gola, ale obrona Realu nie dopuściła do poważniejszego zagrożenia pod bramką Casillasa. "Królewscy" mogli wygrać bardziej okazale. Jednak Leo Franco uchronił swój zespół od porażki w większych rozmiarach.

Real zainkasował trzy punkty i wskoczył na 1. miejsce. "Królewscy" tylko dwie godziny cieszyli się z prowadzenia w tabeli. Barcelona na Camp Nou nie dała żadnych szans Realowi Sociedad San Sebastian, wygrywając 5-0 (2-0).

Kibice Barcelony czekali na pierwszego gola swoich ulubieńców zaledwie 9 minut. Pedro idealnie zagrał do zamykającego akcję Davida Villi, który mocnym strzałem nie dał żadnych szans na skuteczną interwencję bramkarzowi gości.

Gospodarze grali z polotem i fantazją. Piłkarze Realu Sociedad nie byli w stanie przeciwstawić się podopiecznym Josepa Guardioli. W 33. minucie Barcelona zadała drugi cios. Wspaniałą, dwójkową akcją popisali się Pedro i Andres Iniesta. Drugi z wymienionych huknął tuż przy słupku i Carlos Bravo musiał wyciągać piłkę z siatki.

Krótka wymiana podań z pierwszej piłki to znak firmowy zawodników Barcelony, czym rozbijają obronę rywali. Tak też było w 47. minucie. Lionel Messi zagrał do Dani Alvesa, ten wyłożył piłkę Argentyńczykowi na wolne pole. Messi w takich sytuacjach myli się niezwykle rzadko. Gwiazdor Barcy strzelił celnie w długi róg i było już 3-0.

Goście sporadycznie przedostawali się pod bramkę Victora Valdesa. Zadowoleni z wysokiego prowadzenia gracze Guardioli nie forsowali tempa, ale i tak stworzyli sobie jeszcze kilka okazji do powiększenia dorobku bramkowego. W 78. minucie z lewej strony pola karnego strzelał Messi, a gości przed stratą gola uratował słupek. Messi nie pomylił się w 87. minucie, kiedy to ośmieszył obronę Realu Sociedad i uderzeniem po ziemi zmusił do kapitulacji Carlosa Bravo. Wynik ustalił w końcówce spotkania Bojan Krkic.

Real Saragossa - Real Madryt 1-3 (0-2)

Bramki: 0-1 Oezil (15), 0-2 C. Ronaldo (44), 0-3 Di Maria (47), 1-3 Gabriel Fernandez (54 - rzut karny)

FC Barcelona - Real Sociedad San Sebastian 5-0 (2-0)

Bramki: 1-0 Villa (9), 2-0 Iniesta (33), 3-0 Messi (47), 4-0 Messi (87), 5-0 Bojan Krkic (90)

Wyniki, terminarz i tabela hiszpańskiej Primera Division!

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje