Real strzelił i stracił, hat-trick Eto'o

FC Barcelona odrobiła trzy punkty do Realu Madryt w 25. kolejce Primera Division. Podopieczni Franka Rijkaarda rozbili na Camp Nou Levante Walencja aż 5:1, natomiast "Królewscy" ulegli na Santiago Bernabeu Getafe CF 0:1.

Prowadzenie dla Katalończyków zdobył Xavi w 14. minucie, wykorzystując podanie Samuela Eto'o. W 41. wyrównał Mustapha Riga z rzutu karnego, ale jeszcze przed przerwą do siatki trafił Lionel Messi.

Reklama

W drugiej połowie mieliśmy popis jednego aktora, jeśli chodzi o zdobycze bramkowe. Trzykrotnie Vladana Kujovicia pokonał Eto'o. Kameruńczyk trafił w 56., 62. i 87. minucie.

Piłkarze Bernda Schustera, mimo porażki pozostali liderem, ale mają już tylko dwa punkty przewagi nad Barceloną. "Królewscy" stracili w niedzielę kuriozalną bramkę. W 64. minucie Roberta Abondanzieriego pokonał Arjen Robben. Gdy wraz z kolegami z drużyny cieszył się ze zdobytej bramki, okazało się, że prowadzący to spotkanie Daudén Ibánez uznał, zresztą słusznie, iż podający Holendrowi Raul był na pozycji spalonej. Goście szybko wznowili grę z własnego pola karnego. Piłkę wyprowadził Francisco Casquero, podał na skrzydło do Pabla Hernandeza, a ten dośrodkował do Ikechukwu Uche, który pokonał Ikera Casillasa. Była to pierwsza porażka Realu na własnym stadionie w tym sezonie.

Racing Santander przerwał świetną passę Almerii wygrywając 1:0. W zespole gospodarzy przez 84. minuty zaprezentował się Euzebiusz Smolarek. Polak co prawda gola nie zdobył, ale, szczególnie w drugiej połowie, stwarzał zagrożenie pod bramką rywala.

Zwycięstwo Racingowi, pierwsze w rundzie rewanżowej, zapewnił Mohammed Tchite w 61. minucie. "Ebi", który oddał trzy strzały na bramkę, chwilę później miał dwie szanse, aby wpisać się na listę strzelców, ale dobrze spisał się Diego Alves.

Almeria, która razem z FC Barcelona jest najlepszą drużyną rundy rewanżowej, w niedzielę była tylko tłem na El Sardinero. Gdyby nie Diego Alves, który przerwał swoją serię 679 minut bez puszczonego gola, wynik byłby zdecydowanie wyższy. Piłkarze gości kończyli spotkanie w dziewiątkę, po czerwonych kartkach dla Dominga Cismy i Veljka Paunovicia.

Do niespodzianki doszło w Pamplelunie. Miejscowa Osasuna pokonała Atletico Madryt 3:1. Gospodarze już po pięciu minutach prowadzili 2:0. Najpierw do siatki trafił Enrique Sola, a potem Carlos Vela. Co prawda w 26. minucie kontaktowego gola zdobył Diego Forlan, ale w drugiej połowie zwycięstwo Osasuny przypieczętował Hector Font.

Dowiedz się więcej na temat: Camp Nou | królewscy | FC Barcelona | Madryt | Real | hat-trick

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama