-
-
Czwartek, 11 marca 2010 (09:41)
Real Madryt - smok pożerający własny ogon
Dwa najbardziej utytułowane kluby Europy pogrzebały wczoraj swoje szanse w 1/8 finału Champions League. Siedmiokrotny zdobywca Pucharu Europy Milan drużyny już nie ma, dziewięciokrotny Real nie ma jej wciąż.
Na zużyty wygląda jednak cały Milan, który niespełna trzy lata temu zmiażdżył Manchester United w Champions League, by po finale z Liverpoolem wywalczyć potem swoje siódme trofeum. Drużyna z tamtych meczów miała średnią wieku nawet wyższą niż obecna (zakładając, że gra Pato), a jednak kluczowi gracze jak Pirlo, Gattuso, Inzaghi, albo Seedorf, w grze o najwyższą stawkę wyglądają dziś jak oldboye. Tak jak Ronaldinho są w stanie oczarować jedną akcją, lub zagraniem, ale witalność Manchesteru i Rooneya, intensywność angielskiej gry, jej tempo są już dla nich nieosiągalne. Dida i Abbiati przepuścili w dwumeczu zastraszającą liczbę siedmiu goli.
O ile sytuację z Ronaldinho wytłumaczyć sobie nie trudno, o tyle to, co dzieje się z Kaką ociera się o ponurą tajemnicę. Chyba, że w Madrycie ukrywane są jakieś sensacje dotyczące jego kontuzji. Jeśli jednak pachwiny funkcjonują znośnie, nie bardzo wiadomo, co hamuje niespełna 28-letniego Brazylijczyka. W tej kwestii fani Realu mogą czuć się podobnie jak kibice Milanu, którzy marzyli o Ronaldinho, a kiedy w końcu przyszedł, jest cieniem najlepszego piłkarza 2005 roku.
Florentino Perez chciał uczynić z Kaki centralną postać nowej drużyny. Trybuny Santiago Bernabeu wzdychały do Brazylijczyka całe lata, jeszcze przed tym jak karierę skończył Zinedine Zidane. Teraz, gdy marzenie spełniło się kosztem 67 milionów euro, ten, który miał prowadzić zespół na szczyt, stał się symbolem kolejnej porażki. Zdecydowanie najbardziej dotkliwej z tych sześciu, jakie "kolekcjonuje" Real w 1/8 finału Ligi Mistrzów.
Niedoinwestowany Milan poległ z wielkim Manchesterem, przeinwestowany Real z przeciętnym Lyonem. Dzień po francuskiej traumie Florentino Perez wygląda na człowieka, który chcąc wydobyć się ze spirali długów, ruszył w desperacji do kasyna. Ćwierć miliarda euro wpompowane latem w krwiobieg Realu, nie sprawił jednak, by powstało w Madrycie coś więcej niż europejski średniak. Najdroższy piłkarz świata Ronaldo walczył, podjął wyzwanie i przegrał, Kaka znów snuł się po Santiago Bernabeu nie znajdując dla siebie miejsca.
Problem jest z pewnością jednak znacznie głębszy niż kryzys najwybitniejszego nawet piłkarza. Klub z Madrytu przypomina smoka pożerającego własny ogon. Stał się ofiarą swojej wielkości, która osiągnęła ostatnio stan maniakalnej depresji. W połowie 2006 roku Perez uciekał z Realu nie mogąc zapanować nad chaosem, w jaki popadła pierwsza galaktyczna drużyna. Jego miejsce zajął Ramon Calderon i przez trzy lata wydobył z kasy setki milionów, by stworzyć zespół z graczy, którzy wielkie nazwiska mieli zbudować dopiero w Madrycie. Tego lata nastąpił jednak kolejny bardzo kosztowny zwrot. Perez ogłosił, że kibic najbogatszego klubu świata nie musi czekać. Znów ruszył na zakupy, a praca, stabilizacja i rozsądek po raz kolejny uległy pasji, niecierpliwości i manii wielkości. Efekt widzieliśmy wczoraj.
Nie mam zamiaru twierdzić, że o sprowadzeniu Ronaldo, Kaki i Benzemy decydowały wyłącznie względy marketingowe. Każdy z nich jest potencjalnie wybitnym graczem, najwyraźniej Manuelowi Pellegriniemu zabrakło czasu i spokoju. Dziś jego los może wydawać się przesądzony. "Nowa katastrofa" - donosi "As", a "Marca" natychmiast pożegnała chilijskiego trenera. Czy postawiony pod presją Perez postąpi tak jak za swojej pierwszej kadencji, gdy bez mrugnięcia okiem składał w ofierze kolejnych szkoleniowców? Jeśli tak się stanie będzie oczywiste, że z porażki w 2006 roku nie wyciągnął żadnych wniosków.
Kibice z Madrytu, których obudzi dziś wielki, sportowy kac nie będą nawet w stanie pojąć, co się stało. Za tydzień ich wielki sportowy rywal z Barcelony po raz kolejny pewnie łatwo rozprawi się z barierą 1/8 finału. Mizerię i przeciętniactwo Realu w rywalizacji międzynarodowej triumfy Katalończyków podkreślają w sposób nieznośny. A przecież zaledwie 7 lat temu oba kluby były na biegunach przeciwnych. Gdy Real wygrywał Puchar Europy po raz dziewiąty, w Barcelonie dopiero zbliżała się wymiana Gasparta na Laportę, a nowy prezes pozwolił się odbić od dna klubowi z Katalonii. Kiedy doczeka tego Real Madryt?
W odróżnieniu od histerycznych, madryckich mediów, szarzy ludzie zaczynają coś jednak rozumieć. W ankiecie "Marki" po meczu z Lyonem tylko 32 proc internautów domaga się wyrzucenia Pellegriniego. Aż 68 proc chce łaski dla trenera uznając oczywistą prawdę, że łatwo wyładować na kimś frustrację, ale pozwolić mu pracować w spokoju, o wiele trudniej.
DYSKUTUJ O ARTYKULE Z DARKIEM WOŁOWSKIM!
CZYTAJ RÓWNIEŻ:
Casillas: Prosimy o wybaczenie i spokój
Katastrofa Realu! Znów za burtą Ligi Mistrzów!
Artykuł pochodzi z kategorii: Piłka nożna
Zobacz również
-
Żaden z trzech startujących w czwartek rano Polaków nie zdołał przebrnąć eliminacji rozgrywanych w Debreczynie pływackich mistrzostw Europy. Na 100 m stylem dowolnym Filip Wypych był 28. -... więcej
-
Polecamy
Polecamy
-
Wojciech Szczęsny to bramkarz dość ekscentryczny.... więcej
-
Mając za sobą traumatyczne doświadczenia Barcelona i... więcej
-
Libero Agata Sawicka i przyjmująca Joanna Frąckowiak... więcej
-
W czwartek do Korei Południowej wyleciała delegacja... więcej
-
Sami Khedira zapewnił, że celem Niemców na... więcej
-
-
Dziś w Interia.pl
-
Motoryzacja
-
www.rmf24.pl
-
Fakty
-
dzikikraj
-
Facet
-
Polska Lokalna
-
Motoryzacja
-
Fakty
-
Motoryzacja
-
Motoryzacja
-
Polska Lokalna
-
www.rmf24.pl
-
Polska Lokalna
-
www.rmf24.pl
-
Euro 2012
-
Facet
-
-
Narzędzia






Wasze komentarze (107)
Dodaj komentarzKRAJANIE
~KIBIC -
Zgłoś do usunięcia Link
Panie Wolowski zajmnij sie PAN polskimi kopaczami,ktorzy RONALDIHNO nie dorastaja do piet.
Perez - biznesmen budowlany
~analista -
Zgłoś do usunięcia Link
Pellegrini-inzynier od budowy szos Cristiano-model, milioner i egoista Kaka-bez kondycji przez kontuzje Higuain-jest dobry przeciw cienkim rywalom Casillas-ostatnio chyba zakochany Guti-bohater narodowy po podaniu pilki do tylu Sergio Ramos-krol nocnych wypadow o reszcie lepiej nie wspominac...
~hala -
Zgłoś do usunięcia Link
Perez.. ehh.. z jednej strony transfery takie jak Ronaldo, czy Albiol bardzo trafne.. ale sami widzimy co sie dzieje.. Co by sie nie było.. Hala Madrid ..
I zapytam teraz:gdzie jesteście galaktyczni kibice
~Cichy -
Zgłoś do usunięcia Link
srealu?! Pycha musi zostać ukarana,i została!
Świetny tekst
~Dani California -
Zgłoś do usunięcia Link
Gratuluję Autorowi znakomitego tekstu, nieczęsto spotykam tak dobre recenzje.
~mistrz -
Zgłoś do usunięcia Link
placz i tyle bo real t porega ale i za duzo gwiazd zgadzam sie z opinia iz lawka rezerwowych jest sto razy lepsza niz jedenastka
Pff
~gn -
Zgłoś do usunięcia Link
Od wczoraj przestałem być kibicem realu madryt bo przegrali z cieniasami z lyonu. Manchester!
I teraz jeszcze cały normalny świat życzy wygranej
~Mysterio -
Zgłoś do usunięcia Link
VFB. Wtedy sezon będzie można uznać za udany. A ja prywatnie tęsknię do Realu z 1998 roku. To była ekipa. Illgner, Sanchis, Suker, Mijatovic, Redondo, Hierro, Morientes. Na trenerskiej ławce Heynckes. Po wielu latach zdobyli PM. Aż się chciało im kibicować. I mówię to jako sympatyk Bundesligi, a zwłaszcza Werderu.
Czemu tylko o Realu?
~asd -
Zgłoś do usunięcia Link
A ja się pytam, czemu po tak wielkim sukcesie Lyonu muszę do wyrzygania czytać o Realu. Na interii chyba z 5 artykułów o tym samym...
Jakże inne komentarze nt. Realu
~piwko -
Zgłoś do usunięcia Link
Co się stało z pewnością siebie, chwaleniem dream teamu?Brakiem jakichkolwiek wątpliwości? Czyżbyście kibice przejrzeli na oczy w końcu? Cieszę się...