Real faworytem meczu z Bayernem

Do piłkarzy Realu Madryt doszły wieści o problemach Bayernu Monachium oraz o tym, że nie mają się czego obawiać podczas wtorkowego pierwszego meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów.

"Królewscy" nie "kupują" jednak negatywnych pogłosek na temat ich wielkiego rywala. - Mogą sobie mówić, że jesteśmy faworytem, ale przed ważnymi meczami zawsze używa się właśnie takich "sztuczek" w ramach taktyki - powiedział pomocnik Realu David Beckham. - My nie patrzymy na nich jak na słabą drużynę, ale jak na zespół, który naprawdę może dojść daleko w Lidze Mistrzów.

Reklama

Real w swojej przeszłości miał chyba najwięcej kłopotów właśnie w meczach z Bayernem. Trzy lata temu to Bawarczycy wyeliminowali "Królewskich" z LM, a w historii spotkań Bayern wygrał 6 z 8 potyczek między tymi zespołami. Nic dziwnego, że niektórzy działacze hiszpańskiego giganta nie byli zadowoleni z losowania 1/8 finału Champions League.

Obecny sezon jest bardzo udany dla Realu Madryt, który zmierza po dziewiąty puchar dla najlepszej drużyny w Europie. W lidze Real otwiera tabelę Premiera Division, w Pucharze Hiszpanii awansował do finału. Podopieczni Carlosa Queiroza coraz głośniej mówią o potrójnej koronie, której najcenniejszą częścią ma być triumf w Lidze Mistrzów.

Gorzej wiedzie się Bayernowi, który co prawda jest drugi w tabeli, ale ma aż siedem punktów straty do Werderu Brema. Bawarczycy odpadli z Pucharu Niemiec z drugoligowym Aachen, a we wtorkowym meczu najprawdopodobniej nie zagra Michael Ballack, który jest przeziębiony.

Świadkowie sobotniej wygranej Bayernu z Hamburgerem SV (1:0) twierdzą, że było to jedno z bardziej żałosnych spotkań w wykonaniu mistrzów Niemiec. Trener Ottmar Hitzfeld twierdzi, że to wszystko przez rozkojarzenie i myślenie o meczu z Realem.

- W meczach takich jak ten nie jest ważne, które miejsce zajmuje się w lidze, bo to zupełnie inna kwestia. Jeśli zagramy na swoim poziomie, to nie powinniśmy mieć problemów w Monachium - powiedział David Beckham.

Dla Ronaldo i Beckhama konfrontacja z Bayernem to miłe wspomnienia. Brazylijczyk dwukrotnie pokonał bramkarza Oliviera Kahna w finale mistrzostw świata w 2002 roku, a ostatnia wizyta "Becksa" na Olympiastadion zakończyła się zwycięstwem reprezentacji Anglii aż 5:1. - Byłoby fantastycznie, gdybyśmy powtórzyli ten wyniki - rozmarzył się Beckham.

INTERIA.PL/AP
Dowiedz się więcej na temat: Monachium | beckham | Madryt | Real

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje