Reakcja GKS Katowice na wydarzenia z Tarnowa

GKS Katowice we wtorkowym stanowisku potępił zachowanie osób, które w nocy z soboty na niedzielę na stacji kolejowej w Tarnowie wdały się w bójkę z policją. Do małopolskiej policji zostało wysłane pytanie dotyczące tych wydarzeń. Kibice uważają, że na kolejnej stacji - W Krakowie-Mydlnikach zostali pobici.

Kibice GKS wracali z meczu w Stalowej Woli. Prawdopodobnie ktoś z pasażerów użył hamulca bezpieczeństwa i pociąg zatrzymał się w Tarnowie. Kilkudziesięciu pseudokibiców wysiadło i - według relacji policji - w stronę stojących na peronie funkcjonariuszy poleciały kamienie, butelki i elementy ławek. 21. policjantów zostało poszkodowanych, z czego dwóch trafiło do szpitala z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu.

Reklama

Pociąg odjechał z Tarnowa. Policja zatrzymała 39. pseudokibiców używając m.in. miotaczy gazu i pałek na dworcu w Krakowie-Mydlnikach.

Kibice twierdzą (na stronie internetowej klubu), że w Krakowie- Mydlnikach doszło do poniżania, obrażania, bicia, duszenia gazem łzawiącym. W efekcie mieli zgłosić się na obdukcje lekarskie.

Jedną z osób, która poddała się badaniom jest pracownik klubu, który oprócz obrażeń zgłosił utratę 4. tysięcy złotych.

Rzecznik małopolskiej policji młodszy inspektor Dariusz Nowak powiedziała PAP, że jeśli kibice uważają, że interwencja służb porządkowych przebiegła niezgodnie z przepisami to powinni złożyć odpowiednie zawiadomienie do prokuratury.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Kraków | Tarnów | reakcja | kibice | Katowice | gks

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje