Rasiak: Pomogłem kolegom

Grzegorz Rasiak wyznał po meczu z Irlandią Północną, że trener Paweł Janas, posyłając go na boisko w drugiej połowie, zlecił mu zadania ultra-ofensywne.

- Mieliśmy zagrać wtedy "trójką" z przodu, bardziej ofensywnie. Mieliśmy po prostu zdobyć gola i to zadanie wykonaliśmy. Zawsze gramy do końca i będzie tak grali - powiedział napastnik Derby County po wyjściu z szatni.

Reklama

- Kiedy analizowaliśmy grę Irlandczyków, to zwróciliśmy uwagę, że zagrali bardzo dobrze w pierwszej połowie. Grali tam od początku do końca bardzo agresywnie i wiedzieliśmy, że są bardzo groźni przy stałych fragmentach gry. Wiedzieliśmy na co ich stać i to pokazało boisko, że nie było im łatwo strzelić bramki. Na pewno gdyby bramka padła wcześnie, to zmieniłby się styl gry przeciwnika, ale najważniejsze, że ta jedna wpadła - z uśmiechem stwierdził Rasiak.

"Greg", - bo tak właśnie na Rasiaka wołają na Wyspach - nie miał pretensji do Pawła Janasa, że nie rozpoczął gry w pierwszej jedenastce.

- Na pewno moim atutem było to, że znam wyspiarski styl gry, ale wiadomo, że w ostatnim meczu Tomek Frankowski strzelił trzy bramki i świetnie gra w każdym spotkaniu, więc trudno się dziwić, że rozpocząłem mecz na ławce rezerwowych. Ja czekałem na swoją szansę, dostałem ją i na pewno też w jakimś stopniu pomogłem kolegom - stwierdził.

Rasiak przyznał również, że liczy na bezpośredni awans do finałów MŚ 2006.

- W każdym meczu musimy grać o zwycięstwo, bo wiadomo że dwa najlepsze zespoły, które zajmą drugie miejsce w swoich grupach wejdą do MŚ, więc jest szansa ku temu, aby znaleźć się bezpośrednio na mistrzostwach świata - zakończył czołowy strzelec angielskiej First Division.

Andrzej Łukaszewicz, Robet Kopeć; Warszawa

Zobacz ekskluzywną GALERIĘ zdjęć ze środowego meczu

Dowiedz się więcej na temat: koledzy | boisko | Grzegorz Rasiak

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje