Rasiak: Menedżer wciąż na mnie liczy

- Już stałem przy chorągiewce gotowy do zmiany. Jedenaście minut przed końcem meczu miałem zmienić kontuzjowanego Ahmeda Hossama Mido, a sędzia techniczny szykował się do wyświetlenia na tablicy mojego numeru - powiedział w "Przeglądzie Sportowym" Grzegorz Rasiak. Jego Tottenham pokonał w sobotnim meczu Premiership Chartlton Athletic 3:2.

- Właśnie wtedy Tottenham przeprowadził błyskawiczną kontrę, a Robbie Keane zakończył ją celnym strzałem. Prowadziliśmy 3:2, więc menedżer uznał, że drużyna bardziej niż nowego napastnika potrzebuje obrońcy i wpuścił na boisko Michaela Dawsona - tłumaczył Rasiak.

Reklama

- Nie wydaje mi się, żebym musiał się niepokoić. Wiedziałem przecież, że Mido po odbyciu kary za czerwoną kartkę może wrócić do składu, a ja powędrować na ławkę rezerwowych - dodał napastnik reprezentacji Polski.

- Przed nami jeszcze wiele spotkań i na pewno dostane szansę. A menedżer nie stracił do mnie zaufania. No bo skoro po każdym z meczów, w których grałem chwalił mnie, to znaczy, że wciąż na mnie liczy - stwierdził Rasiak.

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: menedżer | Grzegorz Rasiak

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje