Radość w Łęcznej, w Polkowicach boją się rzutów karnych

Górnik Łęczna wygrał w sobotę siódmy mecz w ekstraklasie. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że rewelacyjny beniaminek kończył mecz bez dwóch zawodników (czerwone kartki), a na przeciwko miał innego debiutanta Górnika Polkowice.

Bardzo szczęśliwy był po ostatnim gwizdku arbitra trener Łęcznej Jacek Zieliński.

Reklama

- Jestem pełen podziwu dla swoich zawodników, którzy z wielką determinacją i ambicją walczyli przez pełne dziewięćdziesiąt minut mimo, iż w pewnym momencie przeciwnicy mieli przewagę dwóch graczy. Potwierdzając prawdziwy charakter, zasłużyli na zwycięstwo, o które wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo - powiedział szkoleniowiec Górnika.

Załamany postawą swoich podopiecznych był trener z Polkowic, Mirosław Dragan. Jego piłkarze mieli w tym sezonie do dyspozycji pięć rzutów karnych, ale potrafili wykorzystać tylko jeden.

- W tym sezonie nie wykorzystaliśmy już czwartego rzutu karnego, co świadczy o kryzysie w sferze psychiki. Przez cały tydzień ćwiczyliśmy ten element gry i najpewniejszym wykonawcą był Milan Bosanec. Nie wiem kto następny z mojej drużyny odważy się podejść do ewentualnej jedenastki - stwierdził Dragan.

Dowiedz się więcej na temat: Rzut karny | mecz | Radość | Polkowice | polkowic

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje