"PZPN z Greniem sobie poradzi, ale z czasem nie"

W poniedziałek "Kronika Sportowa" obchodziła swoje 50. urodziny. Polskie Radio codziennie o 21.05 (przynajmniej ja tak pamiętam) służy polskim kibicom. Ceremonia była podniosła i niezwykła. Dużo wspaniałych dziennikarzy, mistrzów mikrofonu, sportowców, działaczy. Piękne wspomnienia i chwile wzruszeń.

Nagle żona jednego z działaczy PZPN witając się ze mną wali prosto z mostu: "Panie Zbyszku, czy to prawda, że to pan stoi za Greniem?"

Reklama

Uśmiechnąłem się szczerze i zacząłem sobie myśleć, jakie to problemy ma PZPN-owska rodzina. Koalicja, która dzisiaj zarządza nie śpi, tylko myśli czy Greń wysadzi ich w powietrze. Jest o co walczyć. Kasa musi się zgadzać, a ewentualny bunt "terenu" może zmienić sytuację. Trzeba zdyskredytować szefa opozycji. On się nazywa Kazimierz Greń. Nie jest to mój żaden kolega. Znam go, owszem, i podziwiałem jak "wsadza" na fotel prezesa kolegę Grzegorza Latę. Jeździł z nim wszędzie i do wszystkich. Otwierał Lacie drzwi. Przekonywał kolegów pezetpeenowskich "baronów", że to najlepsze wyjście dla piłki. Robił to z wielkim zaangażowaniem. Po cichu czasami wręczał "gifty" (czajniki, szklaneczki porcelanowe itp.). Tam gdzie był Lato, był zawsze blisko Greń, mistrz socjotechniki, układów.

Piękny mariaż trwał do czasu wyboru. Greń obiecał sukces i Lato wygrał. Dla mnie jest absolutnie pewne, że bez Grenia Lato nigdy nie byłby prezesem. Przedwyborcze obiecanki jednak szybko się skończyły. Dzisiaj patrzą na siebie jak pies na kota. Boją się nawet wpuścić faceta na zjazd. Czują się tak słabo i niepewnie, że obawiają się, że może ich wykończyć.

PZPN pewnie z Greniem sobie poradzi, ale z mijającym czasem na pewno nie. Panujący układ przetrwa pewnie grudniową nawałnicę, ale równia, po której się porusza jest pochyła i skierowana w dół.

Greń nie jest jedynym "odstrzelonym" przez prezesa i jego ludzi. Michał Listkiewicz to następny odstawiony i poświęcony. Zostało mu wirtualne stanowisko i okrojona o 50 procent pensja. Z przedwyborczych obietnic zostały tylko wspomnienia. Żeby było śmiesznie "odstrzelono" także biednego Darka Górskiego.

Dla mnie w świecie umów, kontraktów dane słowo liczy się jeszcze najbardziej. Podana ręka i przyrzeczenie mają swoją wymowę. Dla mnie. Dla innych widzę, że nie.

Zbigniew Boniek nawiązał współpracę z INTERIA.PL. Pisze u nas felietony, a także prowadzi swojego bloga "Spojrzenie z boku Zibiego". Zapraszamy do lektury! Kolejne teksty Zibiego już niebawem!

Autor zainspirował INTERIA.PL do finansowego wspierania jednego z bydgoskich domów dziecka.

Dowiedz się więcej na temat: 50+ | Polskie Radio | wspomnienia | lato | PZPN

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje