Puchar UEFA: Hiszpanie pewni swego

Wieczorem wiślacy zmierzą się na Estadio La Romareda z Realem Saragossa. Stawką tej konfrontacji (rewanż za dwa tygodnie w Krakowie) jest awans do drugiej rundy Pucharu UEFA. Przed podopiecznymi trenera Oresta Lencyzka trudne więc, ale nie beznadziejne zadanie. Oczywiście, wiele zależeć będzie od dzisiejszej konfrontacji.

Piłkarze z Saragossy przygotowywali się do meczu z wiślakami przede wszystkim trenując przede wszystkim w deszczu. Trener Realu Juan Manuel Lillo miał do dyspozycji prawie wszystkich zawodników z podstawowego składu. Brakowało jedynie bramkarza Cesara Laineza, który nadal ma problemy z operowanym latem kolanem. W jedenastce zastąpi go Ruben Falcon z zespołu filialnego Realu. To praktycznie jedyna zmiana personalna w ekipie z Saragossy.

Reklama

Miejscowa prasa, tak jak i prasa centralna nie poświęca dzisiejszemu meczowi Realu z Wisłą zbyt wiele miejsca. Głównie dlatego, że Hiszpanie spodziewają się łatwego zwycięstwa, które już po pierwszym meczu wskaże ich jako zespół awansujący do drugiej rundy. To także wynik komentarza Manolo Nievesa, asystenta trenera Lillo, który oglądał niedzielny ligowy mecz wiślaków z Polonią Warszawa. - Krakowianie nie mają w składzie znanych gwiazd i preferują przede wszystkim grę siłową. Przypomina mi to styl gry Rayo Vallecano. Jeśli miałbym wskazać kluczowych graczy Wisły to są nimi Moskal w defensywie, pomocnik Czerwiec i napastnik Frankowski, szybki i bardzo skuteczny - wyjaśniał dziennikarzom spostrzeżenia z wizyty we Krakowie trener Nieves. Dodał jednak, że wiślacy są zespołem znacznie groźniejszym niż przypuszczał, jadąc do Krakowa.

Oczywiście, Hiszpanie nie omieszkali zapytać o opinię na temat polskiego zespołu grającego w Osasunie Pampeluna, Mirosława Trzeciaka. - Wisła nie ma nic do stracenia w Saragossie i chociażby z tego powodu piłkarze Realu powinni obawiać się rywali. Może brakuje wielu wiślakom doświadczenia na arenie międzynarodowej , ale nie znaczy to, że można ich lekceważyć. Wisła to klub ułożony, w którym preferuje się długofalową pracę z piłkarzami, mającymi podpisane długie kontrakty - wyjaśniał Mirosław Trzeciak.

Trochę dziwi spokój ekipy z Saragossy, chociażby w kontekście tego, że Real przegrał mecz ligowy na własnym stadionie La Romareda z Espanyolem Barcelona 1:2.

Wiślacy zamieszkali w hotelu o tej samej nazwie co stadion, który mieści się po drugiej stronie ulicy. Tak więc po długiej podróży mogą wreszcie odpocząć i przeanalizować grę rywali. Ich zmaganiom z Espanyolem przyglądał się jeden z asystentów trenera Oresta Lenczyka, Andrzej Iwan, który wespół z grającym ongiś w Osasunie Janem Urbanem rozpracowywał rywali. Oczywiście, spotkanie to wiślacy obejrzą także na kasecie wideo. Wydaje się więc, że powinni być właściwie przygotowani do pierwszego meczu z Realem Saragossa.

Dowiedz się więcej na temat: Kraków | saragossa | puchar UEFA | Puchar | UEFA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje