Puchar Ligi: Legia blisko dubletu

Nic nie wskazuje na to by udał się Wiśle rewanż na Legii za rozgrywki ligowe. "Wojskowi" wygrali z krakowską drużyną 3:0 pierwszy finałowy mecz o Puchar Ligi i są bardzo blisko wywalczenia dubletu w tym sezonie.

Rewanżowy pojedynek odbędzie się wprawdzie w Krakowie (w niedzielę), ale wiślakom bardzo ciężko odrobić będzie trzybramkową stratę.

Reklama

Legia jest więcej na dobrej drodze do zdobycia pierwszego w swojej historii Pucharu Ligi i podtrzymania tradycji wedle której to mistrz Polski sięga po to trofeum.

Legia zaczęła pojedynek z dużym animuszem jakby chciała potwierdzić, że końcowa tabela sezonu nie była dziełem przypadku. Już po kilkudziesięciu sekundach w dobrej sytuacji znalazł się Wróblewski, ale mimo "szczupaka" minął się z piłką. Po chwili ten sam zawodnik po indywidualnej akcji mocno strzelił obok słupka. Wisła odgryzła się w 14. minucie - futbolówka po strzale Baszczyńskiego z dystansu przeleciała po poprzeczce. W odpowiedzi także zza pola karnego mocno strzelił Sokołowski, ale Sarnat był na posterunku, wybijając piłkę na róg.

W 17. minucie gospodarze objęli prowadzenie. Będący na lewej stronie Majewski wspaniałym krzyżowym podaniem obsłużył będącego w polu karnym Sokołowskiego, a ten z półwoleja strzelił nie do obrony w długi róg.

Wisła próbowała odpowiedzieć, ale jej ataki były łatwo rozbijane przez defensywę warszawskiego zespołu. W 25. minucie aktywny Kiełbowicz uciekł krakowskim obrońcom i dośrodkował na pole karne, ale żaden z jego partnerów nie zdołał dojść do piłki i sytuację wyjaśnili wiślacy. Kilkanaście sekund później groźnie było pod bramką Stanewa. Kalu Uche ładnie w "uliczkę" zagrał w pole karne do Kuzery, ten znalazł Frankowskiego, który jednak nieczysto uderzył piłkę.

Wisła już do końca I części miała przewagę (m.in. Moskal uderzył mocno z 20 m wprost w Stanewa), Legia odgryzała się kontrami ale wynik do przerwy nie uległ już zmianie.

Druga połowa meczu na Łazienkowskiej rozpoczęła się podobnie jak skończyła się pierwsza. Optyczną przewagę nadal mieli goście, ale niewiele tak naprawdę z niej wynikało. W 58. minucie ładną indywidualną akcję z prawej strony zainicjował Pater. Pomocnik Wisły wycofał piłkę przed pole karne i nadbiegający Kosowski uderzył ją z pierwszej, ale obrońcy Legii zdołali zablokować groźny strzał. Chwilę później w dobrej sytuacji był rozgrywający dobrą partię Wróblewski, ale zamiast podać do lepiej ustawionych partnerów niepotrzebnie strzelał z ciężkiej pozycji. Ten sam zawodnik mógł się jednak cieszyć w 65. minucie. Niemal wszyscy zawodnicy "Białej Gwiazdy" przebywali na połowie Legii, co skończyło się kontrą gospodarzy. Z piłką na bramkę popędził Wróblewski, który wykorzystał brak zdecydowanej interwencji wracającego Moskala i potężnym strzałem z 16 m wpakował piłkę w samo okienko bramki Sarnata.

Szkoleniowiec wiślaków Henryk Kasperczak na stratę przez swój zespół drugiego gola odpowiedział wprowadzeniem na murawę Kaliciaka (za Kuzerę) oraz Cantoro (za Patera), ale nie zmieniło to obrazu gry. Krakowianie wciąż częściej panowali nad piłką, ale ich ataki przypominały bicie głową w mur.

Legia natomiast z dużą łatwością stwarzała sobie dobre sytuacje. Jedną z nich udało się jej zamienić na trzeciego gola, który bardzo przybliża zespół ze stolicy do zdobycia Pucharu Ligi. Dośrodkowanie z lewej strony boiska w polu karnym dobrze przyjął Vuković (ograł przy okazji Kaliciaka) i wrzucił do Svitlicy, który z bliska strzałem głową pokonał Sarnata. Golkiper Wisły wybił wprawdzie piłkę, ale sędzia słusznie uznał, iż całym obwodem przekroczyła ona linię bramkową.

Legia Warszawa - Wisła Kraków 3:0 (1:0)

Bramka: Tomasz Sokołowski (17), Radosław Wróblewski (68), Stanko Svitlica (82).

Żółte kartki: Marek Jóźwiak, Wojciech Szala, Radosław Wróblewski (Legia), Kamil Kuzera (Wisła).

Sędziował: Piotr Święs (Katowice). Widzów 8000.

Legia: Stanev - Jóźwiak, Szala, Omeljańczuk, Gerasimowski, Vukovic, Sokołowski (79 Nowak), Svitlica (84 Yahaya), Wróblewski (90 Mierzejewski), Majewski, Kiełbowicz.

Wisła: Sarnat - Szymkowiak, Kuzera (68 Kaliciak), Zając, Jop, Baszczyński (90 Sunday), Moskal, Pater (68 Cantoro), Kosowski, Kalu Uche, Frankowski.

Dowiedz się więcej na temat: pojedynek | wróblewski | Puchar | Legia Warszawa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje