Premier League: Manchester upokorzony!

10. kolejka angielskiej Premier League nie będzie mile wspominana przez kibiców zespołów z Manchesteru. Pucharowy rywal Groclinu, MC uległ na Stamford Bridge Chelsea Londyn 0:1, natomiast MU na Old Trafford doznał sensacyjnej porażki z inną stołeczną drużyną Fulham 1:3.

Manchester City doznał trzeciej w tym sezonie porażki. Podopieczni Kevina Keegana nie sprostali na Stamford Bridge stołecznej Chelsea. Jedynego gola spotkania zdobył w 33. minucie Jimmy Floyd Hasselbaink, wykorzystując kapitalną akcję i podanie Rumuna Adriana Mutu.

Reklama

Pucharowi rywale Groclinu mogli wyrównać już pięć minut później, ale po strzale głową Fowlera golkiper Chelsea Carlo Cudicini zbił piłkę na słupek. Po przerwie podopieczni Claudio Ranieriego kontrolowali sytuację na murawie i pomimo kilku "zaczepnych" akcji MC (głównie za sprawą aktywnego Anelki) trzy punkty zostały w Londynie.

Padła twierdza Old Trafford! Po 20 spotkaniach bez porażki w "teatrze marzeń" (ostatni raz triumfował tu 20 listopada 2002 roku Bolton) Manchester United przegrał z Fulham 1:3.

Prowadzenie dla gości z Londynu zdobył już w 3. minucie Lee Clark, który po błędzie Silvestra z kilku metrów pokonał Tima Howarda. Podopieczni Crisa Colemana seryjnie marnowali kolejne doskonałe sytuacje (dwukrotnie Saha), co zemściło się na nich w ostatniej minucie pierwszej połowy. Kiedy po efektownej akcji Van Nistelrooya i Giggsa do siatki rywali celnie trafił Diego Forlan wydawało się, że po przerwie MU odzyska inicjatywę i zdobędzie kolejne bramki. Tymczasem dwa następne gole strzelili piłkarze Fulham i sensacja stała się faktem. Najpierw Howarda zaskoczył uderzeniem po ziemi z dystansu Francuz Steve Melbranque, a dzieło zwieńczył efektownym technicznym strzałem Japończyk Junichi Inamoto.

Odetchnąć z ulgą mogą nareszcie kibice "The Reds". Po trzech porażkach z rzędu, Liverpool pokonał na Anfield Road Leeds United 3:1. Prowadzenie dla gospodarzy zdobył w 35. minucie Michel Owen, wykorzystując podanie Norwega Riise. Siedem minut później po akcji Pennanta wyrównał jednak Alain Smith.

Trzynaście minut po przerwie celnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Danny Murphy. Czwarte w tym sezonie zwycięstwo Liverpoolu przypieczętował sześć minut przed końcem Florent Signame-Pognolle, któremu asystował głową Emile Heskey.

Po fatalnym początku rozgrywek odradza się Newcastle United. Podopieczni Bobby'ego Robsona, pokonując na St. James'Park beniaminka z Portsmouth 3:0, zanotowali czwarte zwycięstwo w pięciu ostatnich spotkaniach. Dziewiątego gola w sezonie zdobył niezawodny Alan Shearer, który w ten sposób objął prowadzenie w klasyfikacji strzelców. Pozostałe gole dla popularnych "Srok" zdobywali Gary Speed i Shola Ameobi.

Niesamowite emocje przeżywali kibice w Wolverhampton. Na The Molineux miejscowe "Wilki" przegrywały po pierwszej połowie z Leicester City już 0:3 (dwa gole Lesa Ferdinanda), jednak ostatecznie pokonały rywali 4:3! Do siatki "Lisów" trafiali najpierw Szkoci; Colin Cameron (dwukrotnie) i Alex Rae, a drugie w tym sezonie zwycięstwo Wolverhampton zapewnił cztery minuty przed końcem Senegalczyk Henri Camara.

Trwa dobra passa Birmingham City, które wygrało na wyjeździe z Bolton Wanderers 1:0. Na Reebok Stadium gola na wagę trzech punktów dla podopiecznych Steve'a Bruce'a, zdobył wypożyczony z Chelsea Fin Mikael Forssell.

Po tym zwycięstwie piłkarze Birmingham City umocnili się na czwartym miejscu w tabeli. Zespół z St. Andrews w dotychczasowych spotkaniach poniósł tylko jedną porażkę (0:3 z MU na Old Trafford).

Zobacz wyniki 10. kolejki Premier League

Dowiedz się więcej na temat: gole | Stamford Bridge | Old Trafford | city | Manchester | Premier League

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje