Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Kryzys Śląska Wrocław nadal trwa. Podopieczni Oresta Lenczyka przegrali w Gdyni z Arką 0-2 (0-0) w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Pucharu Polski.

Zdjęcie

Charles Nwaogu w starciu o piłkę z Amirem Spahicem Fot. Adam Warżawa /PAP
Charles Nwaogu w starciu o piłkę z Amirem Spahicem Fot. Adam Warżawa
/PAP
Trener Lenczyk dokonał rewolucji w składzie. Do Gdyni nie pojechało kilku podstawowych zawodników z Sebastianem Milą na czele. Na ławce rezerwowych Śląska było zaledwie czterech zawodników.

Spotkanie w Gdyni rozpoczęło się z 20-minutowym opóźnieniem ponieważ piłkarze z Wrocławia mieli problemy z dotarciem na stadion. Mecz poprzedziła minuta ciszy ku czci zmarłych niedawno Józefa Murawskiego i Włodzimierza Smolarka.

Reklama

Gospodarze w przedmeczowych wypowiedziach podkreślali, że kryzys rywali otwiera przed nimi szansę na korzystny rezultat. Zawodnicy Petra Nemca pokazali na boisku, że nie zamierzają tylko na słowach poprzestać. Już w 10. minucie mogło być 1-0 dla Arki. Strzał Piotra Kuklisa został zablokowany, ale piłka przypadkowo trafiła do Charlesa Nwaogu, który starał się skierować ją do siatki. Śląsk przed stratą gola uratował Marian Kelemen. Chwilę później golkiper gości znów był w opałach. Potężny strzał Radosława Pruchnika z 30 metrów Kelemen z najwyższym trudem obronił.

Wrocławianie odpowiedzieli kontratakiem zakończonym strzałem Mateusza Cetnarskiego, ale Maciej Szlaga był na posterunku. Później minimalnie pomylił się Tadeusz Socha.

W 29. minucie przed szansą stanął Jakub Kowalski. Piłka po strzale pomocnika Arki przeleciała tuż obok słupka. Ostatnie minuty pierwszej części dostarczyły sporo emocji, Najpierw dwie doskonałe okazje zmarnował Piotr Ćwielong. Najpierw przegrał pojedynek sam na sam ze Szlagą, a następnie fatalnie spudłował po dobrym dośrodkowaniu Łukasz Gikiewicza. Od 45. minuty goście grali w dziesiątkę. Czerwoną kartkę zobaczył Jarosław Fojut, który spowodował upadek wychodzącego na czystą pozycję Nwaogu.

Grający z przewagą jednego zawodnika gdynianie od początku drugiej połowy ruszyli do ataku. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 54. minucie składna akcja Arki zakończyła się golem. Marcin Radzewicz zagrał przed bramkę do Nwaogu, którego strzał z 6 metrów został zablokowany. Piłka trafiła do Jarzębowskiego, a ten trafił w poprzeczkę. W odpowiednim miejscu i czasie znalazł się Kuklis i w ekwilibrystyczny sposób trafił do siatki Śląska.

Gol dodał skrzydeł gospodarzom. Kelemena próbował zaskoczyć technicznym strzałem Jarzębowski. Swoich sił próbował również Pruchnik. W 77. minucie powinno być 2-0. Socha nie sięgnął piłki głową, która trafiła do Piotra Tomasika. Ten mocno wstrzelił piłkę, ale rezerwowy Bartosz Flis z kilku metrów nie trafił w bramkę. Co się odwlecze... Kelemen musiał po raz drugi wyciągać piłkę z siatki w 81. minucie. Akcję zapoczątkował Radzewicz, który posłał piłkę za plecy obrońców do Flisa. 21-letni zawodnik idealnie podał do pozostawionego bez opieki Tomasika, a ten z 6 metrów pokonał Kelemena.

Więcej goli już nie padło, ale Arka wypracowała sobie solidną zaliczkę przed meczem rewanżowym we Wrocławiu. Śląsk w dalszym ciągu spisuje się poniżej oczekiwań. Wrocławianie roztrwonili przewagę w lidze i stracili fotel lidera. Teraz są blisko odpadnięcia z rozgrywek o Puchar Polski.

Rewanże ćwierćfinału PP zaplanowano na następny tydzień. Terminy półfinałów to 3/4 i 10/11 kwietnia, a finał ma się odbyć 24 kwietnia na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Powiedzieli po meczu:

Orest Lenczyk (trener Śląska Wrocław): "Po losowaniu od razu doszliśmy do wniosku, że los nam nie sprzyjał. Zazdrościliśmy zespołom, które miały jechać do Wejherowa i Zdzieszowic. Po pierwszej straconej bramce i czerwonej kartce chcieliśmy utrzymać wynik, aby we Wrocławiu mieć jeszcze szanse na odwrócenie losów tej rywalizacji. Teraz, także ze względu na to, że nie strzeliliśmy w Gdyni gola, sytuacja jest dla nas trudna. Poza tym nie przypominam sobie, żeby z pięciu meczów, jakie na wiosnę rozegraliśmy w lidze i Pucharze Polski, aż trzy z nich kończyć w osłabieniu. Nie zamierzam ganić za to piłkarzy, ale jest to dość kuriozalna sprawa. W rewanżu czeka nas ciężka przeprawa, niemniej chcemy grać w półfinale i to jest realne zadanie do wykonania".

Petr Nemec (trener Arki Gdynia): "Jestem bardzo zadowolony, ale na razie zrobiliśmy tylko pierwszy krok na drodze do awansu do półfinału. Jedziemy do Wrocławia z niezłą zaliczką. Zwycięstwo 2:0 daje nam pewien komfort, ale niczego nie przesądza, bo Śląsk u siebie na pewno nie odpuści. Graliśmy szybko i na pewno nie przestraszyliśmy się wyżej notowanego rywala. Goście nie zaprezentowali jednak takiej dyspozycji, jakiej się spodziewałem. U nas wielki mecz rozegrał Tomasz Jarzębowski, który jest naszą perełką. Dobrze również spisali się debiutanci. Radek Pruchnik wzmocnił środek pola, Wallace dobrze współpracował na środku obrony z Jarunem, a Tomasik strzelił gola. Więcej oczekują od Nwaogu, ale po nim widać, że przez pół roku nie grał w piłkę. Mamy godzinę, żeby świętować to zwycięstwo, bo w sobotę czeka nas bardzo ważny ligowy mecz z Niecieczą".

Arka Gdynia - Śląsk Wrocław 2-0 (0-0)

Bramki: 1-0 Kuklis (54.), 2-0 Tomasik (81.)

Żółte kartki: Arka - Omar Jarun, Jakub Kowalski, Piotr Kuklis, Piotr Tomasik. Czerwona kartka: Śląsk - Jarosław Fojut (44).

Sędzia: Paweł Pskit (Łódź). Widzów 4 500

Arka: Maciej Szlaga - Damian Krajanowski, Omar Jarun, Wallace, Marcin Radzewicz (86. Bartłomiej Niedziela) - Jakub Kowalski, Radosław Pruchnik (90+2. Milos Radosavljevic), Tomasz Jarzębowski, Piotr Kuklis, Piotr Tomasik - Charles Nwaogu (70. Bartosz Flis).

Śląsk: Marian Kelemen - Tadeusz Socha, Dariusz Pietrasiak, Jarosław Fojut, Amir Spahic - Piotr Ćwielong (78. Dariusz Sztylka), Sebastian Dudek, Mateusz Cetnarski, Łukasz Gikiewicz, Patrik Mraz - Johan Voskamp (46. Piotr Celeban).

Zobacz zapis relacji na żywo z meczu Arka Gdynia - Śląsk Wrocław

Artykuł pochodzi z kategorii: Piłka nożna